- Pora się już zbierać - wstałam, zabierając torbę z koca.
- Racja, robi się już ciemno. - odparła Vanessa pakując koc.
Podszedł do nas Austin, przytulając mnie i delikatnie całując w czoło. Wiedział, że zrobiłam coś bardzo dobrego, cieszył się że wszystko wróciło do normy.
Vanessa, ja, mój ukochany i nasi szaleńcy, czyli Ash, Juss i Joe zabraliśmy się do hotelu. Za nami wlókł się Nick, który musiał jeszcze powyrzucać opróżnione butelki.
Wchodząc do hotelu ludzie znowu się na nas patrzyli, już do tego przywykliśmy.
Każdy poszedł do swoich pokoi. Dziwiło mnie, że Van i Nick są w jednym pomieszczeniu a nadal pozostali przyjaciółmi. W ogóle Nick jest dziwny, nie wiem jak może się przyjaźnić z taką imprezowiczką i ryzykantką jaką jest Vanessa.
Położyłam się na łóżku, byłam zmęczona. Obok mnie położył się mój chłopak.
- I co? Miało być tak cudownie. - westchnęłam.
- A nie jest? - chłopak odpowiedział lekko zdziwiony.
- Nie do końca.
Austin lekko się do mnie zbliżył, po czym zaczął lekko całować po szyi.
- Może teraz jest lepiej?
Zaczęłam się śmiać, obejmując chłopaka. Nagle, romantyczną scenę przerwało nam pukanie do drzwi. Wzięłam głęboki wdech, rzucając spojrzenie chłopakowi, o co mi chodzi. Cały czas ktoś ma problemy.
- Hej... co Ty tu robisz Joe? - zapytałam, otwierając drzwi.
- Słuchaj, mam problem. - zaczął.
Widziałam minę Austina. Znowu ktoś nam przerywa.
- Co się stało? - odparłam.
- Ashley jest chyba cały czas napita. Stwierdziła, że miło jest jej się droczyć ze mną i że teraz nie wie czy Justin nie jest dla niej lepszy po czym mnie całuje. Nie wiem o co chodzi, ona myśli że to jest śmieszne. Mnie to nie bawi i nie wiem co robić.
Mówił to tak szybko, że ledwo nadążaliśmy. Joe był oparty o fotel i czuł się wyraźnie zakłopotany.
- Spokojnie, Ashley już taka jest - pocieszył go Austin.
- Właśnie. Droczy się, wypił za dużo.... wracaj do pokoju, na pewno sie o Ciebie martwi. - dodałam.
Joe posłusznie wyszedł, już lekko uspokojony.
- Co o tym sądzisz? - zapytałam.
- Nie wtrącajmy się w ich sprawy.
Poszłam się umyć i przebrać. Była już 23, więc okryłam się kołdrą, przytuliłam mojego chłopaka i tak zasnęliśmy.
Rano obudził nas budzik.
- Co do... - powiedziałam, gdy Austin się już przebierał, telewizor był włączony, a za oknem świeciło słońce.
- Ooo... obudził się mój leniuszek - zażartował.
Rzuciłam w niego poduszką i szybko się przebrałam.
- A gdzie strój? - zapytał.
- Jaki strój? Idziemy na śniadanie...
- Kąpielowy. Idziemy, ale tylko po bułkę. Potem całą grupą idziemy na basen. - miał z tego niezły ubaw.
- Haha, bardzo śmieszne. - odparłam, mniej rozbawiona faktem, że musze się znowu przebierać a moim śniadaniem będzie bułka.
Założyłam bikini, narzuciłam bluzę i dres po czym razem z Austinem zeszliśmy na dół. Zjedliśmy i poszliśmy na basen zgodnie z planem. Weszłam do damskiej szatni, po drodze natknęłam się na Vanessę. Brakowało tu Ashley. Mieli być wszyscy... nawet Nick czekał przy wejściu.
Razem z przyjaciółką wzięłyśmy prysznic.
- Kurczę, musimy znaleźć sobie jakiegoś chłopaka. - powiedziała Van.
- Nie musimy. Ty musisz jak już. - zaśmiałam się i biorąc ją za rękę weszłam na basen. Był ogromny. Jacuzzi, basen sportowy, zjeżdżalnie, małe baseniki dla dzieci, sauny... ile tego tam było! Przy męskiej szatni czekał Nick, Austin i Joe.
Chwila, jak jest Joe, to czemu nie ma Ashley? Udawałam, że nic się nie dzieje.
- To my pójdziemy na chwilę do tamtego basenu - powiedział Austin, sztucznie sie usmiechając. Nasi znajomi już snuli podteksty, ale ja wiedziałam że musi mi coś powiedzieć na osobności.
- Widziałem Justina. - powiedział cicho.
- Jak to? Teraz?
- Tak. Była z jakąś dziewczyną. Nie widziałem jaką, była ustawiona tyłem. - rozwinął wontek.
- Czekaj... nie ma Ash... Myślisz, że... - przerwał mi Austin.
- Ciiii. Jeszcze usłyszą. Nie wiem, ale wszystko jest możliwe. A teraz chodź na barana, oni nie moga się domyślić o co chodzi. Powiemy, że Ashley poszła gdzieś do jacuzzi, a Justin jest na mieście.
- Ok.
Wskoczyłam na plecy chłopaka i pobiegliśmy na basen. Nick pokazał nam zjeżdżalnie, natomiast Joe poszedł na basen sportowy. Vanessa poszła do baru, szukać odpowiedniego chłopaka. Świetnie sie bawiliśmy, Nick się trochę rozruszał i nawet pomógł mi zjechać ze zjeżdżalni której się panicznie bałam. Po paru zjazdach, przepłyniętych basenach i sporej dawce śmiechu poszłam z moim chłopakiem do sauny. Zdjęłam strój, otulając się w ręcznik, a następnie złapałam za klamkę. Nagle Austin złapał mnie za rękę i odciągnął od drzwi, pokazując palcem miejsce przy sztucznej skale obok jednego z basenów.
- O mój Boże. - powiedziałam, zasłaniając usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz