Siedziała tam Ashely. Obydwoje trzymali sie za ręce, a dziewczyna co chwile pochyliła głowę ze śmiechu. Co to miało znaczyć? On dawał jej taka nadzieje... Albo okłamywal mnie. Gdy juz chciałam po cichu podejść tylko po butelkę wody, Ash wstała i wyszła. Podeszłam do lady i usiadłam na miejscu, w którym siedziała moja przyjaciółka.
- powiesz mi o co chodzi?
- ale co sie stało? - powiedział zdziwiony, popijając jakiś alkohol.
- no... Ponoć ja sie tylko liczę... - nie wiedziałam jak to powiedzieć.
- bo tak jest. Tylko ja nie stanowie dla ciebie chociaż małej części. - powiedział poważnie, na chwile wprowadzając ciszę. Poza tym teraz jest juz coraz lepiej, jeżeli chodzi o mnie i Ashley - dodał po chwili.
- cieszę sie. - skłamalam, sztucznie sie uśmiechając. Byłam zazdrosna, tylko nie wiem dlaczego.
- nie odpisalas mi na sms'a. -stwierdził, jednocześnie domagając sie odpowiedzi.
- bateria mi juz padała. Przepraszam.
Znowu zapadła cisza. W tym czasie poprosiłam o wodę. Gdy kelnerka przyniosła mi 3, zimne butelki a ja wstałam właściwie z niezadowolona mina, wstał rownież Justin i zatrzymując, zaproponował papierosa.
- ja nigdy...
- oj przestań. Chodź, tam nikt nie zobaczy ze zapalimy jednego czy dwa. - pokazał mi kącik, a ja wzięłam jednego skręta z jego ręki. Podeszliśmy do cichego, zaciemnionego miejsca. Justin podpalił mi papierosa, po czym nachylil swojego nad plomykiem złotej zapalniczki.
Mocno sie zaciągnęłam, następnie wypuszczając dym na twarz chłopaka. Bardzo mi sie podobało, dlatego ponowilam czynność. Delikatnie oproszylam i kontynuowalam. Justin zaczął puszczać kółeczka z dymu, a ja sięgnęłam do jego kieszeni, chcąc zapalić jeszcze jednego.
- nie szalej, kochanie. - powiedział.
- nie dramatyzuj.
Justin podpalił mi następnego, byłam w jakimś transie, co chwile nabieralam dymu do ust.
Było mi z tym dobrze, bo nie byłam sama. Nikt nas nie widział, co tez pomagało mi sie nie stresowac. Justin włożył mi swojego skręta do mojej buzi. Miałam teraz dwa papierosy. Tak, ja. Przeciwczyni palenia. Ale to mi sie tak cholernie podobało...
Chłopak złapał mnie w talii, po czym wyciągając papierosy z buzi, delikatnie dotknął moich ust swoimi. Nie wiem co sie ze mną działo, nie wiem czemu tak dobrze sie czułam wdychajac ten dym i co gorsze... Czując pocałunek Jussa. Szybko sie od niego oderwalam, po czym wyszłam, rzucając cygaretki na ziemie i biorąc wodę. Jak zwykle. Mieliśmy TYLKO palić... On mnie tak denerwował...
W połowie drogi zobaczyłam idącego w moja stronę Austina.
- gdzie ty sie podziwiałas?
- przepraszam, musiałam do toalety, a była chyba kilometrowa kolejka. - odparłam, przytulając chłopaka.
- ty paliłas? -zapytał, czując wyraźnie zapach dymu.
- no coś ty! W tej knajpie po prostu każdy pali. Chodźmy. - ucielam temat, wracając na koce. Vanessa przy brzegu obserwowała Nicka, który surfowal. Widzieliśmy z Austinem jak co chwile przygryza wargi. Oni naprawdę myśleli, ze my nic nie widzimy. Joe leżał na niebieskim rzeczniku, słuchając jakiejś muzyki. Rzeczywiście, czuć było ode mnie papierosami, dlatego zaproponowałam kąpiel w morzu. Joe od razu sie zerwał na równe nogi. Austin popatrzył, ze Vanessa nie ma ochoty na kąpiel, wiec poszedł z nami. Poczułam zimna wodę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz