Trudno, poczekam jeszcze, pewnie coś mu się dzieje z telefonem.
Poszłam do szafki, gdy nagle podbiegła do mnie Ashley.
- Cześć słońce. - zaczęła rozmowę.
- Coś się stało?
- Bo... możemy tę kolację przełożyć na dzisiaj? Plany się trochę zmieniły... Proszę.
- Jasne. - z tego co wiem Austin ma wolne, ale narazie Ash nic nie wie o mojej osobie towarzyszącej. - ale godzina ta sama, tak? - dodałam po chwili.
- Oczywiście. 17. - odparła całkowicie uradowana, że przyjadę.
Dziewczyna poszła już pod salę gdzie zaczynaliśmy, ale ja zostałam przy szafce. Czekałam na Austina.
- Cześć słodka. - powiedział i pocałował mnie w policzek na powitanie.
- Hej. Jednak dzisiaj idziemy na tę kolację. Masz czas, tak? - zapytałam, lekko niepewnie.
- No... mam. Powinienem. A właściwie gdzie pojechałaś wczoraj z Vanessą? Twoja mam mi powiedziała,. chciałem do Ciebie przyjść... - tym razem on zadał mi pytanie.
- A właśnie... mam dla Ciebie genialna wiadomość. - uśmiechnęłam się na myśl, że zaraz powiem mu o tym, że Nick i Van razem zamieszkają.
- No to mów, masz... - wtedy zadzwonił dzwonek. - a miałem powiedzieć, że sekundę. - zaśmiał się i puszczając moją rękę, pobiegł na lekcje.
Biorąc książki, te podeszłam pod drzwi nr 30 i stanęłam, czekając na nauczyciela.
Zapisaliśmy jakieś notatki i ponownie usłyszałam dzwonek. Nawet szybko zleciało.
Następne lekcje były równie którkie i nawet przyjemnie mi się uczyło.
Kiedy już na zegarku wybiła 14:20, wyszłam ze szkoły, ciekawa o co chodzi z tą kolacją i jaką minę zobaczę, gdy przyjdę z moim chłopakiem. Wiem, to nie było miłe z mojej strony bo tylko ja dostałam zaproszenie, ale chcę pokazac moim znajomym, że to coś poważnego.
Poza tym z Austinem czułam się pewniej, o wiele pewniej.
Tramwaj podwiózł mnie pod mój dom, gdzie przy drzwiach czekał Joe.
Szybko wyszłam i wołając do niego, podeszłam. Chłopak się uśmiechnął, nawyraźniej długo czekał, a jeszcze nie było nikogo w domu.
- Hej, ale co Ty tu... - powiedziałam zakłopotana, szukając kluczy w torbie.
- Spokojnie, przyszedłem się tylko pokazać. Mam teraz pewien problem... ale nie ważne. Co słychać u Ciebie?
- Chyba sobie żartujesz. - popatrzyłam na niego zdziwionym wzrokiem. - wchodź do środka. Jakie problemy? - zaczęłam rozwijac jego wypowiedź, jednocześnie ściągając kurtkę.
- Naprawdę nie istotne. Znowu chodzi o Ashley.
- Masz tu wodę, ciastka i opowiadaj. - usiadłam na kanapie, podając mu szklankę i paczkę wafelków.
- Dzięki. Szkoda słów... po prostu ona nie może się zdecydować. Nie może mi powiedzieć "to koniec. Sorry", albo "Przepraszam, kocham Cię."? To takie trudne? - westchnął, a ja już miałam mówiąc, że tak. Sama to wiedziałam najlepiej.
- Przykro mi. Może to Ty powienieneś zdecydować? - zapytałam zmartwiona.
- Ale gdy ja ją tak kocham? - złapał się za głowę.
Przemilczałam ten temat, potem przeszliśmy do codziennych spraw i prowadziliśmy luźną rozmowę. Uwielbiałam z nim rozmawiać, poraz setny zastanawiałam się, jak Ash może nim tak manipulować. Sama, gdybym była wolna... ach, nie Selena, nie. Koniec z tymi chłopakami.
Joe po 20 minutach naszej gadaniny o niczym wyszedł, a ja zaczęłam odrabiać zadanie domowe ze wszystkiego. Dosłownie. Minuty szybko zlatywały, a zaraz będę musiała napisać do taty, że wrócę później i co najważniejsze - przygotować się.
Dwie godziny później, stałam już ubrana w ciemne spodnie, biała bluzkę i sweterek w paski.
Gdzie będę sie stroić? Na spotkanie z moją przyjaciółka? Bez przesady.
Austin podszedł pod mój dom, równiez ubrany nie przesadnie. Poszliśmy na piechotę, była ładna pogoda, a restauracja była blisko.
Po 15 minutach spaceru, weszliśmy do budynku. Przy stoliku siedziała Ashley. Z Justinem.
- Wychodzimy stąd. Teraz. - powiedziałam, obracając się.
Niestety było za późno, Ash nas zauważyła i krrzykneła "heeej, tu jesteśmy!"
Zacisnęłam pięść, Austin popatrzył na Justina wilkiem i ostatecznie usiedliśmy przy stoliku.
Justin złapał Ashley za rękę. Starałam się nie zwracać uwagi na ich gesty, wiedziałam w co gra ze mną Juss. Zamówiliśmy cos do jedzenia i czekając na zamówienie, rozmawialiśmy o przeróżnych rzeczach. Ashley uśmiechnęła sie do Justina, po czym lekko pocałowała go w policzek. To mnie już trochę zdziwiło. Moje nastepne pytanie wyprzedził Austin:
- Więc jesteście razem? Tak? - uśmiechnął się, pytając.
Mi nie było do śmiechu, znowu byłam zazdrosna.
- Tak, chyba zaczynamy. - odparła uśmiechnięta Ash.
Genialnie. Wszyscy byli zadowoleni, jednak Justin tego nie potwierdził. Mogły byc to fanaberie mojej przyjaciółki. CHłopak nas przeprosił, mówiąc, że musi isć do toalety. Po chwili ja też odsunęłam krzesło, całując Austina w policzek, jednocześnie upewniając Ashley, że
Chłopak właśnie do kogos dzwonił. Złapałam go za ręke i wciągnełam do kabiny w damskiej toalecie. On automatycznie wyłączył telefon i oparł sie o ścianę.
- Kochasz ją?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz