- Poszłaś?
- Poszłam.
- Zaczekaj. Mam plan.
Mój chłopak właśnie do mnie doszedł i złapał mnie za rękę.
- I jak, podobało Ci się? - zapytał.
- Tak, było super! - uśmiechnęłam się sztucznie, mimo to on odwzajemnił mój uśmiech i szliśmy dalej w kierunku naszego pokoju. Joe otworzył drzwi, po czym powiedział że zostawił na dole telefon i biorąc mnie, z prośbą o pomoc zostawił Austina samego. Poszliśmy na korytarz przy windzie.
- Po cholerę tam szłaś?
- Chciałam mu powiedzieć, że to koniec. Że nie chcę, żebyśmy utrzymywali kontakt.
- Coś jeszcze?
- Chciałam zapalić.. - dodałam, lekko zawstydzona.
- Selena... I co on mówił?
- Kazał mi zamknąć drzwi i zapalić. Nawet nie było tak źle, dopóki mnie nie zaszantażował. Powiedział, że jak zrobię coś nie tak, pójdzie do Austina i powie mu wszystko.
- To mamy przechlapane. - powiedział załamany.
Wcale mi to nie pomagało. Chłopak nie miał pomysłu, ja też byłam bezsilna.
- Ja nie wiem co mam robic. Nie mogę stracić Austina, rozumiesz? - przytuliłam go, zaczynając płakać.
- Spokojnie. Poczekaj do następnego sms'a, wtedy pójdę z Tobą i z nim pogadam, tak?
- Dobrze. - wytarłam łzy ręką i uśmiechnęłam się, żeby Austin niczego nie podejrzewał. Nie wiedziałam, jak dziękować Joe'mu, gdyby nie on, nie miałabym juz nic; ani chłopaka, ani przyjaciół. Najprawdopodobniej wróciłabym do domu smutna, bez chęci do życia.
Ponownie weszliśmy do pokoju. Szybko się przebrałam i wskoczyłam pod kołdrę. Nie wiem czemu, Joe powiedział, że idzie na spacer. O godzinie 21 nikt normalny nie idzie na spacer, więc wiedziałam że to sprawka Austina. Byłam nawet zadowolona, bo jak bardzo był lubiła Joe'go, trochę prywatności się przyda.
- Ile więc przebiegłeś tych kilometrów? - zapytałam słodko. Gdy byliśmy sam na sam, zapominałam o wszystkim. Austin był osobą, którą kochałam ponad wszystko.
- A ile miałem?
- No... co najmniej 30. - zażartowałam.
Chłopak ściągając koszulkę, nachylił sie nade mną i spojrzał mi w oczy.
- Za 5, też coś dostanę?
- Jeżeli biorąc pod uwagę fakt...
Austin przerwał naszą rozmowę, mocno mnie całując. Odwzajemniłam powoli ten pocałunek, kładąc ręce na jego plecach. Gdy już miałam znowu go pocałować, on się odsunął i położył obok mnie.
- Coś się stało? -zapytałam zdziwiona.
- Nie, nic.
Widziałam uśmiech na jego twarzy, znowu coś kombinował.
- Heeej... - pocałowałam go lekko w ramię i szturchnęłam głową.
Po chwili, Austin zaczął mnie łaskotać. Wyrywałam się na wszystkie strony, śmiejąc się tak głośno że cały hotel mnie słyszał. Miałam niebywałe łaskotki, on o tym wiedział.
Teraz ja położyłam się z kamienną miną, w bezruchu.
- Coś nie... - zaczął chłopak, lekko zmartwiony.
Odczekałam dokładnie tyle co on i rzuciłam go poduszką. Ta sytuacja była komiczna. Bardziej komiczna, niż to przedstawienie, powinniśmy iść do teatru. Mocno go przytuliłam i gasząc światło, zasnęłam wtulona w chłopaka. Zostały trzy dni wyjazdu. Miałam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży...
Joe musiał przyjść w nocy, ponieważ gdy obudziliśmy się rano on spał na swoim "łóżku".
Postanowiliśmy, że dzisiaj pójdziemy na kręgle. Ubrałam sportową koszulkę i zwykłe, ciemne jeansy. Mój chłopak ubrał się podobnie, Joe z resztą też. Vanessa i Nick znowu na nas czekali. Vanessa, będąc z Nickiem zmieniła się nie do poznania. Cieszyłam, się że są razem. Zastanawiał mnie fakt, co robi Ashley. Zeszliśmy na piętra pod parterem, gdzie znajdowała się kręgielnia.
- Dobra, to proponuję: Vanessa i Selena oraz Nick i Austin, ok? - powiedział Joe.
- A Ty? - zapytała Vanessa.
- Ja? Ja własne zmykam, przepraszam, to nagła sprawa. Miłej zabawy!
Zanim zdążyliśmy potwierdzić nasz "pary", imiona pojawiły się na tablicy a maszyna wypluła kule do kręgli. Może to był i dobry pomysł, trochę pogadam z Vanessą. Chłopcy, poszli po jakieś paluszki i krakersy a my oddałyśmy pierwsze rzuty. Oba spaliłyśmy i stwierdzając, że to głupie usiadłyśmy, czekając na Nicka i Austina.
- I jak z Nickiem? - zapytałam.
- Wiedziałam! Haha, jak już pewnie wiesz... spotykamy się. - odparła.
- No tak, wiem. Jesteście przesłodcy.
- Wiesz, nigdy czegoś tak silnego nie czułam...
Przerwałyśmy naszą rozmowę, widząc że paluszki i krakersy idą.
Byliśmy juz na piątej rundzie, mając całe 2 punkty. Jeden mój i jeden Van. Byłyśmy fatalne, a chłopcy grali już prawie między sobą, wykluczając nas jako konkurencję.
Mój telefon wydał lekki odgłos. Zobaczyłam znowu te same emotki: papieros i czerwone usta, z dopiskiem: "Czekam, pierwsze piętro, tam gdzie wczoraj. ;* "
Skłamałam moim przyjaciołom, mówiąc że Ashley chce koniecznie ze mna porozmawiać.
Joe'go nie było - genialnie. Kolejny raz pójdę tam sama.
Idąc po schodach, miałam nogi jak z waty. Dochodząc do toalety wzięłam głęboki wdech.
Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
- Czemu dzisiaj w takim skromnym stroju? - zapytał, siedząc już na parapecie.
- Nie twój interes. Kiedy to się skończy?
- Ty nie chcesz końca.
- Chcę. - odpowiedziałam ostro.
- Czyli nie chcesz zapalić?
Milczałam, patrząc na niego. Po chwili wzięłam jednak tego papierosa.
- Widzisz? I co tu chcesz kończyć?
- Ciebie. Słuchaj, ja juz znalazłam moja miłość.
- Tak? - Zbliżył się do mnie. Nasze twarze były centymetr od siebie. - to co tu robisz?
Po chwili, Austin zaczął mnie łaskotać. Wyrywałam się na wszystkie strony, śmiejąc się tak głośno że cały hotel mnie słyszał. Miałam niebywałe łaskotki, on o tym wiedział.
Teraz ja położyłam się z kamienną miną, w bezruchu.
- Coś nie... - zaczął chłopak, lekko zmartwiony.
Odczekałam dokładnie tyle co on i rzuciłam go poduszką. Ta sytuacja była komiczna. Bardziej komiczna, niż to przedstawienie, powinniśmy iść do teatru. Mocno go przytuliłam i gasząc światło, zasnęłam wtulona w chłopaka. Zostały trzy dni wyjazdu. Miałam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży...
Joe musiał przyjść w nocy, ponieważ gdy obudziliśmy się rano on spał na swoim "łóżku".
Postanowiliśmy, że dzisiaj pójdziemy na kręgle. Ubrałam sportową koszulkę i zwykłe, ciemne jeansy. Mój chłopak ubrał się podobnie, Joe z resztą też. Vanessa i Nick znowu na nas czekali. Vanessa, będąc z Nickiem zmieniła się nie do poznania. Cieszyłam, się że są razem. Zastanawiał mnie fakt, co robi Ashley. Zeszliśmy na piętra pod parterem, gdzie znajdowała się kręgielnia.
- Dobra, to proponuję: Vanessa i Selena oraz Nick i Austin, ok? - powiedział Joe.
- A Ty? - zapytała Vanessa.
- Ja? Ja własne zmykam, przepraszam, to nagła sprawa. Miłej zabawy!
Zanim zdążyliśmy potwierdzić nasz "pary", imiona pojawiły się na tablicy a maszyna wypluła kule do kręgli. Może to był i dobry pomysł, trochę pogadam z Vanessą. Chłopcy, poszli po jakieś paluszki i krakersy a my oddałyśmy pierwsze rzuty. Oba spaliłyśmy i stwierdzając, że to głupie usiadłyśmy, czekając na Nicka i Austina.
- I jak z Nickiem? - zapytałam.
- Wiedziałam! Haha, jak już pewnie wiesz... spotykamy się. - odparła.
- No tak, wiem. Jesteście przesłodcy.
- Wiesz, nigdy czegoś tak silnego nie czułam...
Przerwałyśmy naszą rozmowę, widząc że paluszki i krakersy idą.
Byliśmy juz na piątej rundzie, mając całe 2 punkty. Jeden mój i jeden Van. Byłyśmy fatalne, a chłopcy grali już prawie między sobą, wykluczając nas jako konkurencję.
Mój telefon wydał lekki odgłos. Zobaczyłam znowu te same emotki: papieros i czerwone usta, z dopiskiem: "Czekam, pierwsze piętro, tam gdzie wczoraj. ;* "
Skłamałam moim przyjaciołom, mówiąc że Ashley chce koniecznie ze mna porozmawiać.
Joe'go nie było - genialnie. Kolejny raz pójdę tam sama.
Idąc po schodach, miałam nogi jak z waty. Dochodząc do toalety wzięłam głęboki wdech.
Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
- Czemu dzisiaj w takim skromnym stroju? - zapytał, siedząc już na parapecie.
- Nie twój interes. Kiedy to się skończy?
- Ty nie chcesz końca.
- Chcę. - odpowiedziałam ostro.
- Czyli nie chcesz zapalić?
Milczałam, patrząc na niego. Po chwili wzięłam jednak tego papierosa.
- Widzisz? I co tu chcesz kończyć?
- Ciebie. Słuchaj, ja juz znalazłam moja miłość.
- Tak? - Zbliżył się do mnie. Nasze twarze były centymetr od siebie. - to co tu robisz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz