środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział XXX

Drugie nadal wędrowało, jakby nie miało wyznaczonego celu a każdy wiedział, że zaraz ukaże się osoba którą pocałuje Justin. Biała lampka wskazała dziewczynę stojącą przy barze. Podeszła do chłopaka, właściwie mnie od niego odpychając. 
To była Ashley. Szlag. Tylko nie ona. Muzyka się podkręciła, ludzie zaczęli krzyczeć i ich usta złączyły się w pocałunku. Byłam krok od nich. Najgorsze jest to, że to nie był jeden pocałunek. 
Łzy napłynęły mi do oczu. Tylko dlaczego? Nie wystarczał mi mój przeromantyczny chłopak, który dba i kocha mnie ponad życie? 
Nie znałam przyczyny tego, że byłam strasznie zazdrosna widząc jak on ją całuje. Joe też patrzył na to jak na scenę z najgorszego horroru. Rzuciłam zapalniczkę na ziemię i poszłam w drugą stronę. Justin zaczął mnie gonić. Uciekłam do baru, już prawie płacząc. On podszedł i usiadł obok mnie.  Odwróciłam głowę.
- Przestań. To był niewinny pocałunek. 
- Nie tłumacz się. Nie jesteśmy razem, całuj kogo chcesz. - odowiedziałam.
- Nie, chcę całować tylko Ciebie. - pokazał tatuaż. 
- Śmieszny jesteś. Nigdy się nie zmienisz. 
- Słuchaj. Wiem co do mnie czujesz. Nie musisz tego ukrywać. 
- No co do ciebie czuje? Jeżeli już chcesz wiedzieć, to nic. 
Wtedy podszedł do nas Austin. Widziałam jego minę. 
- gdzie tyle byłeś? - przytuliłam go, a następnie mocno pocałowałam tak, żeby Justin to bardzo dobrze zobaczył. Wtedy odszedł, a ja odczułam satysfakcję. 
- No i gdzie ta niespodzianka? - zapytałam. 
- Widzę, że ktoś tu się znowu wtrąca. - popatrzył na odchodzącego chłopaka. 
- Wiem, postaram się to załatwić raz, a dobrze. 
Mocno go przytuliłam, a ten wyciągnął zza pleców popcorn. Jak ja go kocham. 
To jest najpyszniejsza, najcudowniejsza rzecz na świecie. Rzuciłam mu się na szyję, stawiając papierowy kubełek na ladzie. 
- Dziękuję! - krzyknęłam i chwyciłam prażoną kukurydzę, bo muzyka już się podgłasniała. 
Cały czas się nim zajadałam, a mój chłopak tylko śmiał się, widząc że za sobą zostawiam tony popcornu. Gdy już wszystko zjadłam, na spodzie zobaczyłam białą karteczkę z napisem "Dla Selenki :) ", jejku, to było przeurocze. wtuliłam się w jego koszulkę i zaprowadziłam na parkiet, bujając się na lewo i prawo. Nie wiedziałam, czy Justin nas widzi, może byłoby lepiej gdyby nawet widział. Niech idzie sobie do Ashley, nie chcę żeby znowu psuł mi relacje z osobą, która była ze mną zawsze, nie kiedy miała ochotę. 
Muzyka robiła się trochę nudna, ale nadal tańczyliśmy. Vanessa kręciła się gdzieś obok, nadal z butelką zimnej wódki. Trochę się niepokoiłam, ale widząc jak kelner rozdaje drinki, wzięłam dwa i też paradowałam z alkoholem. Austin się rozkręcił, cały czas tańczyliśmy razem.
Gdy mój chłopak chyba lekko oszalał, wylał na mnie zawartość kieliszka, a następnie zaczął całować. Gdy już chciałam go przytulić i znowu pocałować, nagle usłyszeliśmy trzask kieliszka. Całe grono osób, które były zatracone w tańcu spojrzało na Justina. 
Stłukł on kielich od jakiegoś wina i patrzył na mnie pustym wzrokiem. Widziałam jego wyraz twarzy, był... rozczarowany, chyba tak to można nazwać. 
Chłopak się odwrócił, wychodząc z klubu. Ja delikatnie się uśmiechnęłam, a mój chłopak był bardzo zadowolony. Objął mnie w talii, muzyka się pogłośniła, a rozbite szkło świeciło w blasku kolorowych światełek, padających z lampionów. 
*Pół godziny później* 
- Muszę iść do toalety, poczekasz przy barze? - zapytałam Austina. 
- Jasne. Zamówię jakieś napoje. - odparł i podszedł do lady a ja wyszłam, kierując się w stronę łazienki.
Weszłam, spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że pomimo moich dzikich skoków, włosów oblepionych alkoholem i obolałych nóg wyglądam całkiem nieźle. Z mojej małej torebki wyciągnęłam puderniczkę, lekko podkreśliłam twarz i umyłam ręce. 
Wzięłam telefon, zobaczyłam że jest już 1 w nocy, mamy jeszcze ze 2 godzinki. W sekundzie, gdy już miałam zablokować ekran i włożyć komórkę znów do torebki, otrzymałam sms'a od Jussa. Nie wiedziałam, czego może chcieć o tej porze, zwłaszcza że sobie juz dużo wyjaśniliśmy. 
*treść* " Ile razy mu wybaczałem, gdy Cię całował? pogramy inaczej." 
Przypomniałam sobie moment, kiedy mi to powiedział. Wiedziałam o co chodzi, ale nie odpisałam. Co właściwie miałam odpisać? Austin to mój chłopak, a Justinowi już nieraz mówiłam że nie chcę utrzymywać z nim bliskich kontaktów... 
Owszem, znaczył dla mnie wiele, ale Joe miał rację.
Właśnie, Joe! Gdzie on się podziewa? Nie wiem jak zareagował na ten pocałunek Jussa i Ash, ponoć było między nimi okej. Miałam mętlik w głowie. Justin był jakimś elementem, który psuł wszystko. Przejechałam jeszcze szybko szminką po moich ustach i wyszłam. Otworzyłam drzwi do sali, przy barku czekał Austin. Podeszłam i wzięłam łyk jakiejś mieszanki coli z mocniejszym trunkiem. 
- Mmm... dziękjuję, pychota. - powiedziałam, uśmiechając się.
- Nie ma za co. - odparł i położył swoją dłoń na moim kolanie. 
Uśmiechnęłam się i popatrzyłam mu w oczy. Austin zbliżył swoją głowę do mojej, tak że poczułam jego perfumy. Były ostre, ale bardzo mi się podobały. Pocałowałam go w policzek, zostawiając mały ślad szminki i odsunęłam się od niego. 
Czułam, że wszystko wraca do normy. Tak trzymaj Selena. - pomyślałam i obejrzałam się na stojącą za moimi plecami Ashley. 
- Możemy porozmawiać? - zapytała niepewnie. 
Zeszłam i skinęłam głową. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz