Utwierdziło mnie to w tym, że ten związek nie miał przyszłości a sam romantyzm nie wystarczy.
Dokończyłam herbatę i poszłam na górę do pokoju. Położyłam się na łóżku, rozbolała mnie głowa. Myślałam, jak to będzie gdy Justin wyjedzie. W końcu moje życie się zmieniło. Bardzo.
Chyba dorosłam, wiem czego chcę.
Chciałabym poznać jeszcze bardziej Bridgit, jest genialna. Dziwiło mnie też, co robi Vanessa. Od kiedy jest z Nickiem tak blisko, nie mamy dla siebie czasu. Ashley... chyba będzie wściekła. Nie zła, wściekła.
Wysłałam wiadomość do Justina, czy mogę jeszcze do niego pójść. Mogłabym z nim teraz zamieszkać, nie musiałam się kryć. Chłopak się zgodził, dlatego wyszłam z domu i podbiegłam pod jego dom, w między czasie korzystając z dobrodziejstwa komunikacji miejskiej.
Mieszkał dosyć daleko, ale powiedziałam że idę do bioblioteki, to zawsze działa.
Po 15 minutach stałam już przed jego drzwiami. Chłopak, po dzwonku je otworzył i zaprosił mnie do środka. Jego mieszkanie było cudowne, nigdy tu nie byłam. Było jasno, czysto... mogłabym tu zamieszkać. NIe, nie, nie Selena. Powoli.
- Podoba Ci się? - zapytał Juss, popijając wodę. Widział ,że rozglądam się, niedowierzając że ma takie cudne mieszkanie.
- Jest świetnie. Chyba będę tu częściej przychodzić. - oparłam ręce na jego barkach.
- Zapalimy? - zaproponował.
Wyciągnęłam złotą zapalniczkę, którą zawsze gdzieś ze sobą nosiłam. Wyciągnełam papierosa z paczki i zaczęliśmy popalać. Przypominała mi się tylko toaleta.
Justin położył się na sofie. Wsunęłam sie pod jego ramię i oparłam na ręce.
- Justin?
- Tak?
- Co to za tatuaż? - pokazałam wilczy kieł na jego ramieniu i wypuściłam dym z ust. Widziałam go już wcześniej.
Chłopak się tylko usmiechnął i odparł:
- Też dotyczy Ciebie.
Juss był zapatrzony w sufit i co chwile brał skręta do buzi.
- Odpowiedź coś o tym... - weszłam mu jeszcze bardziej na brzuch.
- Zrobiłem go jeszcze wcześniej niż ten z tobą. Mobilizował mnie do walki o nas. Wiem, to głupie.
- Nie, nie głupie. To dzięki tobie tutaj siedzę. - popatrzyłam mu w oczy.
Nasza romantyczna atmosferę przerwał mój skurcz brzucha. Gwałtownie sie skulilam i zawylam z bólu. Głowa nadal mnie bolała, teraz jeszcze to. Nigdy nic takiego nie czułam.
- Selena, co sie stało? - zapytał zmartwiony chłopak, dotykając mojej dłoni.
- brzuch... - powiedziałam, gdy już mi trochę przeszło.
- Ale dlaczego? Coś jadłas?
- Nie... Nie wiem.
- Ty nie jesteś...
- Nie! - zasmialam sie, widząc jak na poważnie Juss wziął jakiś skurcz.
- To nie jest śmieszne. Jesteś pewna, ze nie?
- 100% nie mam, ale przestań... Zaraz przejdzie.
- Idę do apteki, czekaj. - wziął kurtkę i wyszedł.
To jakieś żarty, przecież to niemożliwe.
Z drugiej strony, co za problem sie upewnić.
Napilam sie jakiegoś alkoholu, który stał na stoliku, nic innego nie było.
Nagle, znowu mnie coś zabolało. Wtedy zaczęłam sie martwić. Czekałam niecierpliwie na Justina. Po 10 minutach wrócił, trzymając ten nieszczęsny test ciążowy.
Weszłam do łazienki, on stał przed drzwiami, gdyby nie ja to chyba by wszedł razem ze mną. Bałam sie tez, ze jeżeli to sie potwierdzi, to to będzie dziecko Austina. Zamknęłam oczy i miałam nadzieje, ze wszystko będzie okej.
Wyszłam z kamienna mina, patrząc na Jussa.
- I co? Jesteś w ciąży? - zapytał drżącym głosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz