poniedziałek, 19 maja 2014

Rodział XXXXVI

Obudziłam się gdy zadzwonił budzik i szybko zerwałam sie z łóżka. Było trochę później niż myślałam, musiałam mocno spać. Przebrałam sie w codzienny strój, nałorzyłam lekki makijaż i porywając czekoladowe ciasteczko z lady, opuściłam dom. Siedząc w autobusie i wyglądając przez okna, stwierdziłam, że muszę trochę zwolnić tempo, ograniczyc imprezy i poukładać moje realcje. Nadrobić braki w ocenach bo zbliżał się powoli koniec roku i co najważniejsze - odpocząć. 
Justin się nie odzywał, lecz nie martwiłam się tym specjalnie. W zasadzie to była jego sprawa, jeżeli on nie martwił się o mnie to po co ja miałam się martwic o niego? Gdy pojazd się zatrzymał, wysiadłam razem z moimi "znajomymi". Fajnie by było, gdybym kogoś z nich naprawdę lubiła. Wiem, że się powtarzam ale moje towarzystwo spoza szkoły było o niebo lepsze. Przekroczyłam próg, obawiając się że znowu wszyscy zaczną się na mnie gapic bo Justin znowu coś wymyśli. Obawiałam, albo miałam nadzieję. 
Nikt jednak nie zwracał na mnie uwagi, wszystko wróciło do normy, a gdy znalazłam się na przeciwko szafek - napisu nie było. Wtedy byłam zła. Nie wierzyłam, że potraktował to tak normalnie. Nawet nie zadzwonił, nie przeprosił... Ale co się dziwić, pewnie ledwo co dotarł do domu. Po drugiej lekcji, gdy moja złość już minęła, a na telefonie nie było żadnego powiadomienia - zaczełam się martwić. Stanełam przy szafce i rozmyslałam, czy aby na pewno wszystko jest z nim w porządku. Nie chciałam o tym myślec, ale moje sumienie mi na to nie pozwalało. Podczas gdy moje koleżanki chodziły i chichotały, plotkując nawzajem o sobie, ja wysyłałam kolejnego sms'a do mojego chłopaka. Nagle podszedł do mnie Austin, trzymając coś w ręce. 
- Masz, to na uspokojenie. - otworzył dłoń, w której miał białą tebletke i uśmiechnął się do mnie. 
- Dziękuję. - powiedziałam i zgarnęłam pigułkę, delikatnie dotykając jego palców. 
- Wszystko w porządku? - zapytał, a ja starałam się nie rozwijać wontku dotyczącego Justina. 
- Tak, jasne. 
- Zawsze nie umiałas kłamać. - mówiąc to, odgarnał moje włosy za ucho. Poczułam wtedy jego dotyk na moim policzku. Momentalnie zrobiłam krok do tyłu. 
- Przepraszam, ale spieszę się na lekcje. Do zobaczenia potem? 
- Nie ma sprawy. - odparł spokojnie i odszedł. 
Żwawym krokiem ruszyłam w stronę sali, gdzie zaraz miał sie zacząć angielski. 
Pani otworzyła drzwi, a my weszliśmy do środka. Wygodnie usiadłam i rozłożyłam książki, czekając aż usłyszę "Good Morning. How're ya all my dear klass?". Nasza nauczycielka nas naprawdę lubiła, z resztą my ją też. Ogromnie sie zdziwiłam, gdy zamiast tego usłyszałam jedynie "Good Morning". Zrozumiałam to dopiero, gdy do klasy wszedł wysoki, przystojny brunet i stanął przy jej biurku. 
- A więc to jest nasz nowy kolega. Może się przedstawisz? 
- Cześć. Mam na imię Harry, musiałem sie przenieść do szkoły bliżej mojego nowego domu... - chłopak lekko plątał się w słowach, ale jego uśmiech wynagradzał mi wszystkie pomyłki. Miał kręcone, ciemne włosy i błyszczące oczy. Wszystkie moje koleżanki patrzyły na niego, jak na najnowsze buty w jednym z najlepszych butików.
- Także, uznajmy że się znacie. Harry, usiądź tam, obok Seleny. - moje oczy zrobiły się wielkie i od razu zaczęłam się denerwować. 
- Czesć, bardzo ładne imię. - usiadł koło mnie i wyciągnął zeszyt. 
Uśmiechnęłam się i zaczęłam spisywać zdania z tablicy. Harry był przesłodki, ale nadal myślałam o tym, że Juss się nie odzywa. A jeszcze rano postanowiłam, że zwolnię z moim życiem...
- Ugh. - jęknęłam, gdy złamał mi się mój ulubiony ołówek.
- Proszę, weź ten. - chłopak wyciągnął bardzo podobny z piórnika i położył go przy mojej książce.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zaczęłam pisać ponownie. Wszyscy się na nas patrzyli, to było straszne. Automatycznie uważałam na każdy mój ruch i każde moje słowo. Co chwile poprawiałam włosy i kręciłam się na krześle. Widziałam, że Harry też się stresował, pierwszy dzień w nowej szkole i od razu wszystkie oczy sa skierowane na niego. 
Nareszcie, dzwonek zadzwonił i mogłam wyjść. Wstałam i tylko gdy przekroczyłam próg, zaczeły się pytania. Lawina pytań. "Jaki on jest? Masz jeszcze ten ołówek? Boże, ile ja bym dała żeby siedział tak blisko mnie! Jego włosy sa cudowne, coś jeszcze zauważyłaś? Może zamienimy sie miejscami?" 
- Stop! - krzyknęłam, tak że mój głos było słychać na całym korytarzu. 
Wtedy spoglądnął na mnie Harry, Pani od angielskiego, Ashley, wszyscy koledzy, nawet Austin to usłyszał. Chciałam się zapasć pod ziemię. Uciekłam do toalety, zamykając sie w pierwszej lepszej kabinie. Zaczełam głęboko oddychac i sie uspokajać. Czy moje życie musiało wyglądac jak kolejka górska? 
- Selena? - usłyszałam ciepły, męski głos. - Przepraszam, przepraszam. - szeptał, najwyraźniej chcąc dostać się bliżej mnie. 
- Także, uznajmy że się znacie. Harry, usiądź tam, obok Seleny. - moje oczy zrobiły się wielkie i od razu zaczęłam się denerwować. 
- Czesć, bardzo ładne imię. - usiadł koło mnie i wyciągnął zeszyt. 
Uśmiechnęłam się i zaczęłam spisywać zdania z tablicy. Harry był przesłodki, ale nadal myślałam o tym, że Juss się nie odzywa. A jeszcze rano postanowiłam, że zwolnię z moim życiem...
- Ugh. - jęknęłam, gdy złamał mi się mój ulubiony ołówek.
- Proszę, weź ten. - chłopak wyciągnął bardzo podobny z piórnika i położył go przy mojej książce.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zaczęłam pisać ponownie. Wszyscy się na nas patrzyli, to było straszne. Automatycznie uważałam na każdy mój ruch i każde moje słowo. Co chwile poprawiałam włosy i kręciłam się na krześle. Widziałam, że Harry też się stresował, pierwszy dzień w nowej szkole i od razu wszystkie oczy sa skierowane na niego. 
Nareszcie, dzwonek zadzwonił i mogłam wyjść. Wstałam i tylko gdy przekroczyłam próg, zaczeły się pytania. Lawina pytań. "Jaki on jest? Masz jeszcze ten ołówek? Boże, ile ja bym dała żeby siedział tak blisko mnie! Jego włosy sa cudowne, coś jeszcze zauważyłaś? Może zamienimy sie miejscami?" 
- Stop! - krzyknęłam, tak że mój głos było słychać na całym korytarzu. 
Wtedy spoglądnął na mnie Harry, Pani od angielskiego, Ashley, wszyscy koledzy, nawet Austin to usłyszał. Chciałam się zapasć pod ziemię. Uciekłam do toalety, zamykając sie w pierwszej lepszej kabinie. Zaczełam głęboko oddychac i sie uspokajać. Czy moje życie musiało wyglądac jak kolejka górska? 
- Selena? - usłyszałam ciepły, męski głos. - Przepraszam, przepraszam. - szeptał, najwyraźniej chcąc dostać się bliżej mnie. - Także, uznajmy że się znacie. Harry, usiądź tam, obok Seleny. - moje oczy zrobiły się wielkie i od razu zaczęłam się denerwować. 
- Czesć, bardzo ładne imię. - usiadł koło mnie i wyciągnął zeszyt. 
Uśmiechnęłam się i zaczęłam spisywać zdania z tablicy. Harry był przesłodki, ale nadal myślałam o tym, że Juss się nie odzywa. A jeszcze rano postanowiłam, że zwolnię z moim życiem...
- Ugh. - jęknęłam, gdy złamał mi się mój ulubiony ołówek.
- Proszę, weź ten. - chłopak wyciągnął bardzo podobny z piórnika i położył go przy mojej książce.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zaczęłam pisać ponownie. Wszyscy się na nas patrzyli, to było straszne. Automatycznie uważałam na każdy mój ruch i każde moje słowo. Co chwile poprawiałam włosy i kręciłam się na krześle. Widziałam, że Harry też się stresował, pierwszy dzień w nowej szkole i od razu wszystkie oczy sa skierowane na niego. 
Nareszcie, dzwonek zadzwonił i mogłam wyjść. Wstałam i tylko gdy przekroczyłam próg, zaczeły się pytania. Lawina pytań. "Jaki on jest? Masz jeszcze ten ołówek? Boże, ile ja bym dała żeby siedział tak blisko mnie! Jego włosy sa cudowne, coś jeszcze zauważyłaś? Może zamienimy sie miejscami?" 
- Stop! - krzyknęłam, tak że mój głos było słychać na całym korytarzu. 
Wtedy spoglądnął na mnie Harry, Pani od angielskiego, Ashley, wszyscy koledzy, nawet Austin to usłyszał. Chciałam się zapasć pod ziemię. Uciekłam do toalety, zamykając sie w pierwszej lepszej kabinie. Zaczełam głęboko oddychac i sie uspokajać. Czy moje życie musiało wyglądac jak kolejka górska? 
- Selena? - usłyszałam ciepły, męski głos. - Przepraszam, przepraszam. - szeptał, najwyraźniej chcąc dostać się bliżej mnie. - Także, uznajmy że się znacie. Harry, usiądź tam, obok Seleny. - moje oczy zrobiły się wielkie i od razu zaczęłam się denerwować. 
- Czesć, bardzo ładne imię. - usiadł koło mnie i wyciągnął zeszyt. 
Uśmiechnęłam się i zaczęłam spisywać zdania z tablicy. Harry był przesłodki, ale nadal myślałam o tym, że Juss się nie odzywa. A jeszcze rano postanowiłam, że zwolnię z moim życiem...
- Ugh. - jęknęłam, gdy złamał mi się mój ulubiony ołówek.
- Proszę, weź ten. - chłopak wyciągnął bardzo podobny z piórnika i położył go przy mojej książce.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zaczęłam pisać ponownie. Wszyscy się na nas patrzyli, to było straszne. Automatycznie uważałam na każdy mój ruch i każde moje słowo. Co chwile poprawiałam włosy i kręciłam się na krześle. Widziałam, że Harry też się stresował, pierwszy dzień w nowej szkole i od razu wszystkie oczy sa skierowane na niego. 
Nareszcie, dzwonek zadzwonił i mogłam wyjść. Wstałam i tylko gdy przekroczyłam próg, zaczeły się pytania. Lawina pytań. "Jaki on jest? Masz jeszcze ten ołówek? Boże, ile ja bym dała żeby siedział tak blisko mnie! Jego włosy sa cudowne, coś jeszcze zauważyłaś? Może zamienimy sie miejscami?" 
- Stop! - krzyknęłam, tak że mój głos było słychać na całym korytarzu. 
Wtedy spoglądnął na mnie Harry, Pani od angielskiego, Ashley, wszyscy koledzy, nawet Austin to usłyszał. Chciałam się zapasć pod ziemię. Uciekłam do toalety, zamykając sie w pierwszej lepszej kabinie. Zaczełam głęboko oddychac i sie uspokajać. Czy moje życie musiało wyglądac jak kolejka górska? 
- Selena? - usłyszałam ciepły, męski głos. - Przepraszam, przepraszam. - szeptał, najwyraźniej chcąc dostać się bliżej mnie.  - Także, uznajmy że się znacie. Harry, usiądź tam, obok Seleny. - moje oczy zrobiły się wielkie i od razu zaczęłam się denerwować. 
- Czesć, bardzo ładne imię. - usiadł koło mnie i wyciągnął zeszyt. 
Uśmiechnęłam się i zaczęłam spisywać zdania z tablicy. Harry był przesłodki, ale nadal myślałam o tym, że Juss się nie odzywa. A jeszcze rano postanowiłam, że zwolnię z moim życiem...
- Ugh. - jęknęłam, gdy złamał mi się mój ulubiony ołówek.
- Proszę, weź ten. - chłopak wyciągnął bardzo podobny z piórnika i położył go przy mojej książce.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zaczęłam pisać ponownie. Wszyscy się na nas patrzyli, to było straszne. Automatycznie uważałam na każdy mój ruch i każde moje słowo. Co chwile poprawiałam włosy i kręciłam się na krześle. Widziałam, że Harry też się stresował, pierwszy dzień w nowej szkole i od razu wszystkie oczy sa skierowane na niego. 
Nareszcie, dzwonek zadzwonił i mogłam wyjść. Wstałam i tylko gdy przekroczyłam próg, zaczeły się pytania. Lawina pytań. "Jaki on jest? Masz jeszcze ten ołówek? Boże, ile ja bym dała żeby siedział tak blisko mnie! Jego włosy sa cudowne, coś jeszcze zauważyłaś? Może zamienimy sie miejscami?" 
- Stop! - krzyknęłam, tak że mój głos było słychać na całym korytarzu. 
Wtedy spoglądnął na mnie Harry, Pani od angielskiego, Ashley, wszyscy koledzy, nawet Austin to usłyszał. Chciałam się zapasć pod ziemię. Uciekłam do toalety, zamykając sie w pierwszej lepszej kabinie. Zaczełam głęboko oddychac i sie uspokajać. Czy moje życie musiało wyglądac jak kolejka górska? 
- Selena? - usłyszałam ciepły, męski głos. - Przepraszam, przepraszam. - szeptał, najwyraźniej chcąc dostać się bliżej mnie. 
- Harry? - zapytałam, niepewna.
- Tak. Wyjdziesz na chwilę? Nie mogę zostać tu specjalnie długo, jest tu zbyt różowo. - zaśmiał się, a ja wyszłam, ukrywając moje czerwone poliki. 
- Czego chcesz? - rzuciłam. Byłam zła. Na wszystko. 
- Spokojnie. Jak chcesz mogę się przesiąść... - popatrzył na mnie i lekko się do mnie zbliżył. 
- Znaczy... ja... - nie dokończyłam, bo chłopak mnie delikatnie pocałował. Zrobił to po raz drugi, równie subtelnie. Nagle odsunełam moje usta.
- Przepraszam... ja nie mogę. Mam chłopaka. - wybiegłam, ponownie zawstydzona. Harry jednak był spokojny i chwilę po mnie równiez wyszedł na korytarz. 
Nadal każdy się na mnie patrzył, czułam ich wzrok na sobie. Chciałabym, żeby ten dzień się skończył. Chciałam zobaczyć Jussa, wiedzieć że nic mu nie jest. 
Tego było za dużo, gdyby nie ta tabletka od mojego byłego to nie wiem czy dałabym radę zniesć jeszcze te dwie lekcje. Na nastepnych godzinach Harry usiadł ze swoimi nowymi kolegami. Wiedziałam jednak, że mnie obserwuje. 
Nawet nie wiecie, jak cieszyłam się gdy w końcu usłyszłam dzwonek. Spakowałam się i wyszłam na zewnątrz. Miałam mętlik w głowie, dziewczyny z mojej klasy już dopytywały sie Harrego kiedy ma wolną chwilę, a on nadal śledził mnie wzrokiem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz