*Selena*
Austin pociągnął mnie za rękę i razem wyszliśmy na dwór. Padało jak z cebra, powiedziałam żebyśmy wracali do środka i przeczekali to ale on kompletnie mnie nie słuchał i ciągnął dalej.
Gdy doszliśmy na stary plac zabaw, notabene koło restauracji, poczułam się niesamowicie. Te stare huśtawki, karuzele, piaskownice... wszystko w deszczu. "Czemu on zawsze mnie tak idealnie rozumie?" - pomyślałam i w tej samej chwili chłopak mnie chwycił i wrzucił do piaskownicy. Zaczęłam krzyczeć i śmiać się jednocześnie, mówiąc że zniszczył mi całe ubranie. Rzuciłam w niego piaskiem i szybko się wygramoliłam z piachu. Austin mnie złapał i szeptem powiedział, że tak wyglądam idealnie, Przygryzłam lekko wargi, przymrużyłam oczy i nasze usta sie złączyły. Odwzajemniłam pocałunek, aż w końcu wylondowaliśmy na trawie. Austin mnie nie puszczał, dalej całował. Czułam, że on kocha mnie bez względu na to jak wyglądam, gdzie jestem, co robię... Po chwili się podnieśliśmy z ziemi i lekko otrzepaliśmy. Deszcz nadal padał, było mi bardzo zimno. NIe, nie podał mi marynarki jak w filmach. Kupił mi gorącą czekoladę w pobliskiej kawiarence. "Urocze" - pomyślałam i razem z nim wróciłam do domu. Pocałowałam Go w policzek, zamknęłam drzwi i szybko pobiegłam po schodach aby nikt mnie nie zauważył. Gdyby zobaczyli mnie całą w błocie, pytania nigdy by sie nie skończyły, a moje odpowiedzi owszem. Ściągnełam ubrania, wzięłam prysznic i połozyłam się na łóżku, z usmiechem od ucha do ucha. Sięgnęłam po telefon, z kuchni dobiegł krzyk mamy o późnej kolacji - pizzy.
- Juz idęęę! - odkrzyknęłam i zobaczyłam, że na ekranie wyświetliła mi się nieodebrana wiadomość, a właściwie dwie.
Od: Vanessa
Hej Seeel, wychodzimy jutro na imprezę do pobliskiego lokalu? Trochę tańca nie zaszkodzi, co?"
Od: Ashley
Hej. U mnie już lepiej, mama wyszła ze szpitala. Jestem bardzo szczęśliwa, ale narazie musze się nią trochę poopiekować, także zobaczymy się za parę dni, ok? :) Kochaaaam Cię.
Na oba szybko odpisałam, zgadzając się na wyjście i to, że Ash teraz musi wesprzeć mamę.
Zbiegłam po schodach i zjadłam kanapki z pomidorem i rukolą. Były takie smaczne...
Gdy zrobiło się późno i w telewizji nie było juz nic ciekawego połozyłam się pełna różnych mysli w głowie. Zawsze tak miałam przed snem. Analizowałam dzień i moje postanowienia odnośnie jego. Nagle doszedł sms od Austina.
"Dobranoc Królewno!" , on jest na prawdę przesłodki! Zawinęłam się w koudrę i wtuliłam twarz w poduszkę z myślą o jutrzejszej imprezie.
Kolejny poranek. Piątek. 6:40. Piątek oznaczał weekend, ale i wcześniejsze wstawanie. Mama jedzie wcześniej do pracy, trzeba zrobić śniadanie i ogarnąć kuchnię.
Szybko posmarowałam kromkę białym serem, posypałam szczypiorkiem i dorzuciłam obowiązkowe ciasteczko. Po całym dniu szkoły, poprawie tej nieszczęsnej dwójki i nudnych zajęciach wyrównawczych z matmy wróciłam do domu. Odrobiłam lekcje, zadzwoniłam do Van i ustaliłam godzinę wyjścia, a co najważniejsze napisałam kareteczkę do mamy, że wracam wieczorem i idę do knajpy z Vanessą. Mama ją nawet lubiła. Pewnie przez to, że nie bywała z nami na imprezach. Haha, no ale dosyć. Impreza była na 20, dlatego zaczęłam przygotowania. Założyłam czarną, klasyczną sukienkę i buty na niskim obcasie. Dzisiaj chciałam trochę zaszaleć, rozładować emocje. Gdy zajechałam do klubu, przy wejściu czekała Van. Podeszłam, pocałowałam w policzek i razem weszłyśmy do środka. Zaczęła grac muzyka. Razem z Van uwielbiałyśmy to miejsce ; najlepsze nagrania, brzemienie, genialnie ludzie i całkiem niezłe trunki do picia. Oczywiście Vanessa była ich fanka, ja znacznie mniejszą. Zaczęłyśmy tańczyć. Najpierw razem, potem osobno. Nasz układ zostawiłysmy na sam koniec.
- Van! To nasza ulubiona piosenka! - krzyknęłam do niej, ale ona była już w objęciach jakiegoś wysokiego przystojniaka.
Zaczęłam tańczyć sama, gdy nagle od tyłu poczułam dotyk. Silny dotyk. Ktos złapał mnie w talii i zaczął mna poruszać. Nie ukrywam, podobało mi się to. Nie wiem dlaczego, ale szybko się odwróciłam i zbliżyłam do nieznajomego. Tańce na dyskotekach nie znaczyły dla mnie wiele, różnie już to bywało. Taniec się rozkręcał i rozkręcał aż w końcu, gdy piosenka dobiegła końca poczułam usta na mojej szyi. Ta osoba genialnie tańczyła, dlatego tego nie przerywałam. Sama do końca nie wiem dlaczego. Niekiedy robię różne dziwne rzeczy. Gdy znienacka chłopak mnie obrócił i mocno przyciągając do siebie pocałował, światła się zapaliły. Gdy tylko ujrzałam tą twarz, wybiegłam ze łzami w oczach do toalety, trzymając się za usta. NIe chciałam tego pocałunku. Ja mam chłopaka. Są jakieś granice. I jeszcze ten palant! Skąd on się tu wziął. Justin podbiegł do mnie i spytał się czemu płacze.
- Ty nic nie rozumiesz! Ja mam chłopaka! Niszczysz mi wszystko co tylko sobie ułożę! - krzyczałam, płacząc i wymachjąc rękoma.
- To był tylko taniec... przepraszam. - powiedział skruszony.
- Nie przepraszaj! Odczep się ode mnie! Co Ty właściwie do mnie masz? Śledzisz mnie? Chcesz zrobić krzywdę? - byłam bliska załamania.
- Chodzi o to... - powiedział, kładąc rękę na umywalce.
- No o co?! O co? - nie mogłam się uspokoić.
- O to, że kiedy tańczę z tobą, czuję się niesamowicie. Twoje ciało, usta... nie mogę przestać o tobie myśleć. - powiedział ciszej.
Zamarłam. NIe wiedziałąm co mu powiedzieć.
Ciąg dalszy będzie, ale miłoby było gdyby pojawił się choć jeden komentarz :) Licze na Was!
O MÓJ BOŻE! jesteś cudowna! Najlepsze opowiadanie EVER. Kochaam ;*
OdpowiedzUsuń