poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział X

Wtorek, 7:20. Wstałam wcześniej, żeby przeczytać jeszcze parę notatek i co najważniejsze nie spóźnić się na test, który zaczyna się punkt ósma. W internecie preczytałam, że trzeba dobrze zjesć przed sprawdzianami. Wsunęłam kanapkę z szynką, jajkiem i majonezem, popiłam herbatą z cytryną i zagryzłam paroma suszonymi morelami, Oczywiście spakowałam jakieś ciasteczko do szkoły i weszłam do łązienki. Uczesałam włosy w wysoki kucyk, spryskałam lakierem i nałożyłam trochę podkłądu, Moja twarz dawała znaki, że widziała poduszkę zdecydowanie za krótko. Szybko załozyłam białą bluzkę, granatowe spodnie i narzuciłam czarno-biały sweterek. Szybko włożyłam wodę do torby i ruszyłam na przystanek, Gdy się stresowałam, dużo piłam, Chociaż... tak się wszystkiego nauczyłam, że nie miałam powodów do stresu. Autobus był pod szkołą za 15 ósma. Nie poszłam do szafki zostawić książki, bo pewnie natknęłabym się na Austina i weszłabym do klasy spóźniona.
Ruszylam pod salę, Umięśniony, lekko ograniczony chłopak już stał pod drzwiami.
- Hej - powiedziałąm, chcąc rozluźnić atmosfere. Widać, że on się bardzo bał.
- Hee-ej - odparł. Nawet głos mu drżał.
- Może Cię przepytać z jakiś podstaw?
- Ok. Ale szybko, bo mało czasu.
- To wymień cechy najmniejszego kontynentu świata, uwzgledniając pasma roślinne i wymień 5 gatunków kanurów zamieszkujący ten teren,
Chłopak zamilkł, oparl się o ścianę i którko mówąc - załamał się,
- NIe martw się - powiedziałam, widząc że moje "podstawy" wiedzy, znacznie go przerastają,
Pięć minut później doszłą druga osoba, wraz z nauczycielem z kartkami w ręku, Weszliśmy do sali, usiedliśmy w trzech pierwszych ławkach i usłyszeliśmy wyraźne "wytyczne".
- Witam wszystkich. Na napisanie macie 40 minut, do nikogo nie zaglądamy i piszemy skupiając się na treści. Są dwie, proste strony. Mam nadzieję,  że drugi raz się tu nie spotkamy , dlatego życzę Wam powodzenia. - powiedział, siadając za biurkiem.

"Łatwizna" - pomyślałam, rozwiązując pierwsze pięć pytań zamkniętych.
Po chwili rozwiązałam bez problemu nastepne, i następne... Dopisałam parę ciekawostek geograficznych + opisałam dodatkowe właściwości między lądami pustynnymi,
- Proszę - powiedzialam, oddając kartkę Panu 20 minut przed czasem. Nauczyciel zamarł. Zapytał, czy chcę aby sprawdził to teraz. Poczekałam 5 minut,a na teście pojawiła się... Wielka, czerwona SZÓSTKA. Wszystko napisałam idealnie i wyszłam z sali dumna. Skakałam, piszczałam, śmiałam się na cały głos.To było cudowne! Ta praca się opłaciła, a pokazując ten świstek rodzicom, dostanę zgodę na wyjazd! Pobiegłam do Ashley. Szybko jej o wszystkim powiedziałam i zaczęłyśmy piszczeć razem. Ona nie mogła w to uwierzyć i była ze mnie strasznieee dumna. Przy szafce stał Austin. Podeszłam do niego od tyłu,zasłoniłam oczy i pocałowałam w policzek. On się odwrócił i zapytał:
- Jak poszło?
- Genialnie! Dostałam sześć! - odparłam, skacząc przed moim ukochanym.
- Super! Czyli jedziemy? Bo moi rodzice się zgodzili!
- Taaak! - krzyknęłam radosna, unoszona co chwilę przez Austina.
Byliśmy przeszczęśliwi! Razem, cały tydzień! Musiliśmy iść na kolejne lekcje, więc ustaliliśmy że zadzwonimy do siebie wieczoem. Nastepne lekcje minęły szybko. Nawet Pan od wf'u mi nie przeszkadzał, nie mogłam się opanować. Chciałam już pokazać mamie i tacie moją nową ocenę i zobaczyć ich miny, Wróciłam do domu i od progu zaczełam krzyczeć - "Dostałam sześć! Piekne, okrągłe sześć! Czy ktoś tu mówił, że nie dam rady? " pokazując jednocześnie test tacie. Mama zaczeła mnie ściskać i całować, mówiąc jaką ona ma mądrą córkę, Tata przetarł oczy i pogratulował, oznajmiając że mogę jechać na wymarzony, tygodniowy wyjazd z przyjaciółmi. Szcześliwa, poszłam na górę i wyciągnęłam walizkę. Zaczęłam pakowanie. Zadbałam o każdy szczegół, żeby ten wyjazd był perfekcyjny, Gdy dopakowałam aparat fotograficzny, jakieś karty do gry i szczotkę do włosów,wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Zgodnie z umową zadzwoniłam do mojego chłopaka i ustaliliśmy szczegóły. Bardzo cieszyliśmy się z faktum, że mamy dwuosobowe pokoje - trochę intymności nie zaszkodzi. Vanessa napisała,że podjedzie po mnie swoim autem, jutro rano o 7. Chcemy być wcześnie na miejscu, więc musimy się zebrać wcześnie. Jedziemy dwoma autami. Ja, Austin i Vanessa w pierwszym i Ash z Joe w drugim.
Po dniu pełnym emocji, wykąpałam się, przebrałam w piżamę i położyłam na łóżku z głową pełną myśli; Jak to będzie? Co się wydarzy? Ahh, to będzie cudowne.
W końcu moje oczy się zamknęły i zasnęłam.
Środa, 6:30. Nastawiłam budzik, żeby sprawdzić wszystko i pożegnać się z rodzicami.
Ubrałam się sportowo, jak na wyjazd, zabrałam walizkę i po kazaniu pt. "Uważaj na wszystko co robisz, jesz, gdzie przebywasz, z kim i o czym rozmawiasz oraz w jakim jesteś pokoju, Również z kim" od rodziców, przytuliłam i oboje i wyszłam kiedy Van zatrąbiła z auta.
- Czeeeść - przywitała mnie Van, Usiadłam z tyłu, całując w policzek mojego chłopaka, następnie kładąc mu się na kolanach. Zobaczyłam, że ktoś siedzi obok Van. Mimo,że byłam zaspana, szybko zapytałam:
- A kto to? Mam halucynacje? - zapytałam, przymrużając oczy.
- A tak, zapomniałam. Nick to jest Selena. Selena to Nick.
Co?! Że kto? On z nami jedzie? Ja go nie znam! A jak jest zamułem? Albo ćpunem z imprez Vanessy? Już się go bałam.
- Cześć. Miło cię poznać.
- Hej - odparłam, nie dopowiadając tej drugiej części, no bo jak można się cieszyć ze spotkania o 7 rano, w aucie, przed wyjazdem. Austin też nie byl zadowolony, ale chyba przez zazdrość.
- Nie martwcie się Nick jest surferem, chce trochę popływać bo tam są ponoć dobre fale. Mamy pokój razem, bo taki tylko został, ale jesteśmy tylko przyjaciółmi żeby wszystko było jasne. - powiedziała Van, widząc w lusterku moją minę,
To mnie trochę uspokoił\o. Powoli zasypiałam na nogach Austina. Chłopak gładził moją twarz, podając mi co chwilę żelki,


Niedługo pojawią się perspektywy różnych postaci. Przepraszam za błędy, jestem na laptopie który co chwilę się zacina :( Błędy poprawię niedługo,  zapraszam do komentowania :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz