- Musimy porozmawiać - powiedziałam przez zatkany nos.
- O czym? - odparła, otwierając drzwi i opierając rękę na biodrze.
- O tym, co się stało. Czemu mnie okłamałaś i chcesz zakończyć naszą przyjaźń. Mogę wejść?
- Jejku, ty płaczesz! - dziewczyna dostrzegła moje łzy i zaprosiła do środka.
Jej dom też był spory. Poszłyśmy do jej pokoju, który był na górze. Bardzo go lubiłam, był taki czysty i biały a wszystko miało tam swoje niezmienne miejsce. Usiadłam na kanapie i zaczęłam rozmowę.
- Przepraszam. Nie chciałam, żebyś tak to odebrała. Chodzi o to, że lubię i Ciebie i Vanessę. Nie musicie się przyjaźnić, po prostu to zaakceptuj, proszę.
- Rozumiem... też Cię strasznie przepraszam. Chodzi o to, że... - usiadła obok mnie z opuszczoną głową.
- O co? Nie bój się. - położyłam rękę na jej ramieniu.
- Przez te wszystkie problemy, uzależniłam się od alkoholu. Wiem, to do mnie nie podobne i nie krzycz na mnie. Rodzice nie mogą się dowiedzieć. Zawsze mówię, że idę do Ciebie się uczyć.
- Jak to? Co Ty gadasz? - zaczęłam, z trudem powstrzymując krzyk.
- Normalnie. Nigdy tego nie próbowałam, a po tej akcji z mamą tego nadużyłam. Nie jestem alkoholiczką, ale... no nie pasuje mi to Selly - odparła, chowając głowę w poduszce, jednocześnie płacząc nad tym co właśnie mówi. Mocno ją przytuliłam. Ustaliłyśmy, że jej z tym pomogę. Wszystko jakoś to ułożymy. Gdy się uspokoiła, zapytała co mi sie stało. Zaczęłam tą długą opowieść z Justinem, którą chwilę temu opowiadałam mojemu chłopakowi. Ashley dobrze znała Austina, kiedyś nawet bardzo jej się podobał, ale od kiedy Joe jest koło niej, nikt inny nie może sie do niej zbliżyć.
- Bardzo mi przykro z powodu tej kłótni. Nic nie da się zrobić? - zapytała Ash.
- Znaczy... powiedział, że zadzwoni. Mam nadzieję, że dzisiaj. A co z Joe?
- Nic Ci nie mówiłam, ale... chyba niedługo wyjedziemy nad morze! Może nawet z kimś jeszcze...
- Z kim?
Gdy zobaczyłąm wzrok Ashley, wiedziałąm że chodzi o mnie.
- Z Tobą, Austinem i Vanessą.
- Vanessą?! - zamarłam.
- Tak. Pogodziłysmy się i nawet obcykałyśmy parę lokali z dobrym alkoholem. - odparła zadowolona, że się uśmiecham.
- To świetnie! Powiem o tym Austinowi, może zmieni zdanie.
- Leć do niego! Szybko mu o tym opowiedz!
- Dobra, to ja już idę. I Ashley! Zero alkoholu! Pamiętaj, proszę. - odparłam zadowolona, wychodząc z pokoju. Wybiegłam z mieszkania i ile siły w nogach, biegłam do domu mojego ukochanego. Zadzwoniłam do drzwi, na szczęście otworzył.
- Cześć. Mam dla Ciebie wiadomość... chyba dobrą...
- Tak? - odparł bez entuzjazmu.
- Ashley zorganizowała dla nas wyjazd... dla Ciebie, mnie, jej, Joe;go i Vanessy czyli mojej przyjaciółki.
- Dla mnie? Ale ja jeszcze nic nie...
- Cii. Będą dwuosobowe pokoje... - odparłam, szybko przerywając chłopakowi, poprzez położenie palca na jego ustach.
- No dobrze... Ale z Justinem to koniec? Nic a nic Cię z nim nie łączy, tak?
- Oczywiście, że nie. Bardzo Cię kocham - odpowiedziałam, przytulając go mocno i upewniając, że wszystko jest już okej.
- To do zobaczenia i prześlij mi, kiedy to będzie! - powiedział, gdy już odchodziłam.
Zadzwoniłam do Van, obgadałyśmy wszystko co dotyczyło rzekomego wyjazdu, a mi pozostało jedno; przekonać moich rodziców. Moje oceny sa słabe, potrzeba cudu...
Weszłam do domu. W salonie siedział tata. Podeszłam, usiadłam obok i zaczęłam spokojnie rozmowę.
- Tatooo? Mam do Ciebie prośbę...
- Tak?
- Bo... ja wiem że nie idzie mi najlepiej w szkole, ale nad tym pracuję.
- Rozumiem. Co w związku z tym? - odpowiedział, wyczuwając powoli sytuację.
- Ashley, zorganizowała wyjazd dla mnie i naszych przyjaciół. Jedziemy tam w piątkę. Błagam Cię, pozwól mi jechać z nimi! - nie mogłam tego tak przeciągać.
- Ale gdzie jedziecie? Kiedy?
- Nad morze. W najbliższym tygodniu, z tego co Vanessa mi mówiła przez telefon...
- Dobrze, zgoda. Ale... musisz dostać piątkę z geografii. Inaczej mnie nie przekonasz.
Zawsze było to ale! Tata dobrze wiedział, co jest dla mnie nieosiągalne. 5 z geografii? Jak ja ledwo co trzy dostaje, a przy czwórce jestem zadowolona na maxa? To dopiero wyzwanie.
- Ale proszę....
- Nie. Jeżeli tego nie zrobisz, nigdzie nie wyjedziesz.
Dziękuję Wam za 100 wyświetleń! Zapraszam do czytania bloga, będzie się dużo działo w następnych rozdziałach. Zachęcam też do komentowania! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz