- Tak? - zapytał
- Pewnie dziwnie to zabrzmi, ale proszę Cię, zapomnijmy o tamtym... - zaczęłam.
- Jasne, nie ma problemu.
- Dziękuję.
Sama nie myslałam, że to tak łatwo pójdzie. Przytuliłam go i ruszyliśmy na parter schodami. To dziwne uczucie, iść z kimś na koktajl z kim się namiętnie całowałaś i (niby) o tym zapomniliście. To tak jak poprawić dwójkę. Niby jest nowa ocena, ale tamta nadal jest gdzeiś z tyłu głowy.
Przy barku zobaczyłam Ashley z Joe, powiedziałam Justinow do kogo właśnie podchodzimy, a on nagle zrobił "sztamę" z chłopakiem Ash. To było dziwne.
- Ashley! Zobacz, kto przyszedł! Mój kolega z gimnazjum! - krzyknął uradowany Joe, jakby dostał nową zabawkę od taty a Ash byłaby jego mamą.
- Hej Ash... - zaczęłam, odkłądając torebkę na krzesło obok i opierając się o blat.
- No cześć Słońce. Jak tam? Musimy pójść na plażę całą grupą, pooglądać jak Nick surfuje i trochę się zabawić.
To był dobry pomysł. Właściwie mało czasu spędzaliśmy razem.
- Nie ma sprway, tylko nie wiem czy dam radę tam pójść z Austinem i Vanessą.
- Rozumiem... - powiedziała Ash, dopijając sok z pomarańczy.
- A właśnie, gdzie jest Nick?
- Jakieś dwie godziny temu poszedł surfowć. Ma chłopak prawdziwą pasję. Pływa godzinami.
- Woow. A jak tam z Joe? - zaczęłam lekko szturchać przyjaciółkę.
- Genialnie. Popatrz, chyba na prawdę się lubią - powiedziała Ash, pokazując na Jussa i Joe'go, którzy bawią się w najlepsze, oglądając coś na telefonach.
- To dobrze. Justin jest bardzo miły.
Chwila, chwila. Tego nie miałam mówić.
- Bardzo miły? Może nie tylko dla Joe'go, co? - zaczęła Ash
- Miły, ale nic poza tym. Uwielbiam z nim tańczyć, to fakt.
- On tańczy?
- I to jak... Dostaliśmy nawet pochwałę od tego mistrza, który robił tutaj trening...
- Ale bilety były wyprzedane juz wcześniej...
- Austin mi je załatwił. - powiedziałam, lekko dumna.
- Wiesz... nie strać go przez pocałunek. Wiem, że to trochę straszne, ale on tego żałuje. Wczoraj o tym gadaliśmy... on nie może sobie tego wybaczyć.
Przemilczałam to. Justin podszedł i zamówił dla nas dwa koktajle bananowe.
- Jaki pyszny, dziękuję. - powiedziałam, gdy chłopak za mnie zapłacił.
Widziałam wzrok Ash...
- Jesteśmy tylko przyjaciółmi kochana. Jestem Justin - powiedział do Ashley, podając rękę.
- Haha, bystry. Ashley.
Justin pocałował jej rękę, ja śmiałam się z Justina a Joe, był bardzo niezadowolony i wtedy pocałował moją.
- Joe, Ty znasz Selenę. Za to my możemy się poznać lepiej... - zaczeła Ashley, patrząc na Justina.
Wszyscy się smiali. To było komiczne. Joe oblał koszulkę wódką, która wylała mu się lekko z kieliszka kiedy Justin dodał, że Joe rymuje się z Selena. Tak, to było bez sensu i na tyle głupie, że nie mogliśmy wytrzymać. Justin tak rozbawił mnie, Ash i Joe'go, że prawie płakaliśmy ze śmiechu. Nagle zobaczyłam, że w czarnej skórze i w luźniejszych spodniach, podchodzi do nas Austin.
- Możemy porozmawiać? - zapytał.
Moi lekko podpici przyjaciele przestali już żartować, a ja podeszłam do chłopaka.
- Słuchaj Selena... popełniłem błąd. Proszę, w naszym pokoju czeka niespodzianka, moje przeprosiny. Błagam, chodź tam ze mną.
- Okej, ale wiedz, że narazie nic ostatecznie nie mówię.
- Jasne. - odparł, prowadząc mnie do windy.
Gdy tam weszliśmy i wcisnęliśmy guzik, Austin oparł się o ścianę. Byliśmy sami. Kolejny niezręczny moment. Najwyraźniej tylko przy alkoholu da się rozluźnić na max'a.
Przejechaliśmy, nie wiem - może 2 metry i winda się zacięła. Światło zgasło. Nigdzie nie jechaliśmy. Austin zadzwonił dzwonkiem, nic sie nie działo. Zaczęliśmy pukać, waliś w ściany, nikt nas nie słyszał. Trochę się bałam, widziałam tylko trochę, przez telefon i małą lampkę na górze windy.
- I co teraz? - zapytałam.
- Teraz czas powiedzieć coś ostatecznie - powiedział i mnie pocałował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz