... szybko krzyknęłam:
- Puszczaj!
- Błagam Cię! To... była chwila słabości! Proszę, wybacz! - chłopak prawie klękał.
- Nie interesuje mnie twoja chwila słabości!
Austin mnie złapał mocnicej i pocałował. Jego usta były ciepłe. Od ust Vanessy. To było okropne uczucie. Wyrwałam się i tylko słyszałam przeprosiny ich obojga z odległego już korytarza. Cały czas płakałam. Wpadłam po drodze na Ashley, wszystko powiedziałam a ta ruszyła do mojego, już chyba byłego chłopaka... Nie mogłam się uspokoić. Gdy za nią przyszedł Joe, mocno mnie przytulił. Ale tak po przyjacielsku, po prostu. Wtuliłam się w jego koszulę, to mi trochę pomogło.
Otarłam twarz chusteczką i zjechałam windą na parter. Byłam strasznie zdziwiona, sala taneczna była otwarta i ludzie do niej wchodzili. "Czy oni właśnie zaczynają jutrzejszą lekcję?" - pomyślałam. Obok mnie przeszły dziewczyny w dresach, śmiejąc się i mówiąc, która poderwie mistrza tańca w hip-hop'ie. Ja miałam na sobie luźne spodnie i białą bluzkę na ramiączkach. Taniec zawsze mi pomagał, więc kupiłam wodę mineralną w pobliskim barku i ruszyłam na salę. Wszystko się tu zatrzymywało. Przenosiłam się w inny świat, bez problemów i zdrad. To było coś co sprawiało przyjemność mnie i mojej duszy. To co kocham. Poprawiłam włosy i pewna siebie, choć nadal lekko czerwona od łez weszłam na salę. Zaczęliśmy rozgrzewką. Parę ćwiczeń na rozciąganie i zaczęło się przydzielanie par. Genialnie.
Każda dziewczyna miała swojego chłopaka, lub partnera z profesjonalnych zajęć. Zostałam ja. W jakiś spodniach i bluzeczce. Uwierzcie, że wyglądałam śmiesznie w porównaniu do profesjonalnych tancerek. Mimo że to był hip-hop, wyglądały cudownie.
- Dobrze, Ty będziesz ćwiczyła ze mną - powiedział trener.
- Ja? - zapytałam zdziwiona, widząc wzrok pełen zazdrości, że zaraz zatańczę z mistrzem świata.
- Tak. Ale musisz się pięknie uśmiechnąć. - odparł, podając mi rękę.
- Dziękuję... - powiedziałam tak cicho, że właściwie do siebie, albo i do Boga.
- To zaczynamy greep'em. Ja i ...
- Selena. - uśmiechnęłam się.
- Ja i Selena pokażemy Wam szczegóły tego układu kroków na początek. Potem go powtarzajcie.
My zaczęliśmy, a inni powtarzali zgodnie z instrukcją. Nawet ta początkowa, trochę podstawowa dla mistrza konstrukcja kroków, była skomplikowana.
- I do przodu, do tyłu. Obrót, lewa, prawa i znowu greep. Raz, dwa, trzy...
Wtedy trener mnie opóścił na podłogę i powoli podciągnął do góry, bujając na prawo i lewo.
Wszyscy nas naśladowali to było piękne. Nagle ktoś wszedł na salę i zapytał mojego partnera:
- Bardzo ładną ma Pan partnerkę. Pozwolisz? - tak, ten niedbały głos... to był Justin. Nie stawiając oporów, oddałam się w objęcia chłopaka i odeszliśmy na bok. Juss mnie złapał, obrócił i powtórzyliśmy sekwencję kroków z naszego pierwszego spotkania. Potwm chłopak mnie złapał w biodrach, podniósł a następnie upuścił, robiąc ze mnie coć w rodzaju latawca. To było cudowne uczucie, a wszystkie dziewczyny patrzyły z niebywałą zazdrością, gdy Justin i ja, byliśmy od siebie milimetrami, a następnie otrzymałam pocałunek w dłoń. Każdy zaczął bić brawo, nawet sam mistrz. Ukłoniliśmy się i dokończyliśmy lekcję wspólnie. Taniec z nim był jedną z najprzyjemniejszych rzeczy na tym wyjeździe. Na moment zapomniałąm o Austinie, to było trochę straszne. Gdy jednak trener nas pożegnał, dziękując za wspólny trening i przepraszając za zmianę dnia, zapytałam Justina o coś co nie dawało mi spokoju:
- Czemu mnie nie pocałowałeś?
- Nawet nie wiesz jak bardzo musiałem się przed tym chamować. - zaśmiał się, podając mi butelkę wody.
- Dziękuję - odpowiedziałam.
- Nie ma za co. Trochę o tym ostatnio myślałem. Twój chłopak, musi być o Ciebie strasznie zazdrosny. Pewnie nie spuszcza Cię z oka.
- Znaczy... - powiedziałam spuszczając głowę. Chodźmy już, co?
Gdy wychodziłam, Austin czekał na mnie przy wyjściu.
- Cześć...
- Cześć - odpowiedziałam, dając znak Justinowi, żeby odszedł na bok.
- Na prawdę Cię przepraszam... nie wiem co we mnie wstąpiło. To był moment. Sekunda słabości, ona mnie podpuściła... błagam, tylko Ciebie kocham.
- Wiesz co Ci powiem? Gdy ja Ci to mówiłam, powiedziałeś że się zastanowisz. Niestety różnica była taka, że on mnie pocałował przed naszym związkiem. A teraz byliśmy tacy szczęśliwi... wszystko zepsułeś! - podniosłam głos.
- Nie używaj formy przeszłej, nie rób tego. - powiedział, łapiąc mnie za rękę.
- Wiesz... nie wiem skąd on się tu wziął, ale wybrał odpowiedi moment, gdy potrzebuję wsparcia. Myślałam, że mogę Ci zaufać... daj mi czasu.
- Pamiętaj, że Cię kocham... - odparł, całując mnie w policzek.
Justin do mnie podszedł i zapytał, miłym ciepłym głosem....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz