Poszłąm do mojego pokoju. Cel był jasny ; nauczyć się na ten głupi test. Akurat dobrze się złożyło, bo za dwa dni mamy jakiś dla tych, którzy mają gorsze oceny (czyt. Ja. i dwóch najgłupszych chłopaków w całej szkole. Jeden otyłu i non stop dłubiący w nosie i drugi, miłośnik sportu. Szkoda, że choć 1% jego mięśni nie został przekazany na umysł)
Szybko napisałam do znajomych i Austina, że nigdzie nie wychodzę, bo muszę to zdać.
Vanessa była załamana, że nie może pójść na impreze. Sama nigdy nie lubiła.
Wszystko było załatwione. Wyjazd była za 3 dni, Ashley zawsze zostawiała wszystko na ostatnią chwilę. Test za dwa dni. Zostało mi 48 godzin do nauki na 5. Extra.
Wzięłam wszystkie książki, zeszyty, odpaliłam jakieś blogi z ciekawostkami geograficznymi i wzięłam się ostro za naukę. Gdyby moi rodzice zrobili mi teraz zdjęcie, wisiało by ono w ramie. Złotej. Na ścianie głównej. Przy wejściu. Zrobiłam sobie kawę, porwałam niezbędne ciasteczka i kontynuowałam wkuwanie bezsensownych rzeczy. Zależało mi na tym wyjeździe. Mogłoby być wspaniale. Ja, Austin, Ashley, Vanessa... uwielbiałam z nimi spędzać czas! I to jeszcze nad morzem! Było już późno. Poszłam się umyć. Wysuszyłam włosy i ubrałam szlafrok. Postanowiłam, że nie będę do nikogo pisać, ale nie powstrzymałam się od sms'a do Austina o tym, jak mi idzie. Szybko wystukałam wiadomość, życząc mu kolorowych snów. Byłam kompletnie zakochana. Z każdym dniem bardziej. Nikt inny nie wprawiał mnie w taki nastrój, a ten wyjazd mógłby nas zbliżyć na tyle, że byłoby to coś bardzo poważnego.
Chłopak mi odpisał, odłożyłam telefon i znowu czytałam. To było strasznie męczące, ale gdy myślałam o plaży, wszystko stawało się do zrobienia.
O 2 w nocy, poszłam spać. Byłam wykończona. Śniły mi się litery i globus. To była obsesja. Tyle ile się dzisiaj nauczyłam, nie nauczyłam się przez cały rok szkolny.
Poniedziałek, 7:10. Budzik zadzwonił, a ja jak zwykle nie mogłam się ruszyć z łóżka.
Gdy wkońcu spełzłam z pościeli i zeszłam na dół, zobaczyłam tatę, czytającego gazetę i popijającego herbatę.
- I jak Ci idzie nauka skarbie? - powiedział z sarkazmem.
- Świetnie. Mam już opanowaną połowę materiału, czyli 3 jest pewne. - odparłam, sztucznie się uśmiechając i nalewając sok pomorańczowy. Tata był zdziwiony, ale i zadowolony. Chyba nie wierzył mi, że to zrobię co mnie jeszcze bardziej motywowało. Zjadłam małą kanapkę z szynką i serem, ubrałam jakąś bluzkę i spodnie a następnie ruszyłam na przystanek. W szkole przy szafce czekał Austin. Albo on nie może spać, albo nie ma co robić o poranku.
- Cześć Słodziaku - powitałam mojego chłopaka, całując w policzek.
- Hej, słońce. Wiesz... przepraszam za wczoraj... To że ten chłopak do Ciebie tak lgnie, to nie Twoja wina. Kocham Cię, wiesz? - powiedział, wręczając mi małego kwiatuszka - stokrotkę.
Czy on musi być tak perfekcyjny? Powoli nie mogę uwierzyć, że tak bardzo go kocham.
- Dziękuję! Już nie mogę się doczekać naszego wyjazdu - odparłam, przytulając Austina.
Obok nas przechodziły jakieś dwie nowe dziewczyny, gdy chłopak je zobaczył zaczepił jedną i powiedział :
- Popatrz, tu masz najpiększniejszą i najukochańszą dziewczynę w szkole. Pamiętaj.
Ona poszła, lekko obrażona, a ja obrócona twarzą do mojej szafki śmiałam się do łez.
Pocałowałam go w policzek i uciekłam na lekcje. W-f... cos czego nienawidzę. Może nie samego przedmiotu, ale Pana. Był dziwny. Bardzo. Trochę jak pedofil, ale cicho. Nikomu nie mówcie. Zawsze nas poganiał, krzyczał... jakbyśmy były chłopakami. Istne tortury.
Następnie zaczęła się historia. Nic nie umiałam, bo jak mogłam spędzając ponad pół dnia nad geografią? Po paru innych przedmiotach, z których jako-tako mi poszło, weszłam do sali od geografii, porozmawiać z Panem o moich ocenach.
- Proszę Pana, jestem przygotowana na test. Gdybym dostała pięć... byłaby szansa na 4?
Ten się zaśmiał, wziął kubek i wyszedł z klasy. Chciałam go uderzyć i powiedzieć co to ma znaczyć, ale wtedy szansa do 4 na pewno by spadła. O ile by nie zniknęła.
Czy oni na serio twierdzą, że tego nie zrobię?! Mylą się! Teraz miałam taką motywację, że nie chciałam piątki. Chciałam szóstkę. Porwałam książki i ruszyłam do domu. Geografia będzie zaliczona na sześć. Zdziwią się wszyscy którzy nie wierzyli... wmawiałam sobie, malując na ścianie globus i podpisując wszystko co się dało. Pisałam definicje w każdym widocznym miejscu ; w zeszytach, na karteczkach samoprzylepnych, zawiesiłam nawet parę nad łóżkiem i nakleiłam ze 2 na lodówkę. Przeczytałam podręcznik od A do Z i położyłam się spać. Jutro jest mój wielki dzień. Jutro. I zamknęłam oczy, nasuwając kołdrę na ciało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz