*Justin*
Jej ręce powędrowały na rąbek mojej koszulki i przewinęły ja przez moją głowę.
Co chwilę łącze nasze wargi, z każdą sekundą pragnąc jej coraz bardziej.
***
Czuję jej głowę na mojej piersi i słyszę jej wyrównany oddech. Delikatnie pocieram jej bok ręką, uwalniając ją z jej uścisku. Jestem totalnie zbity z tropu a wszystko co soebie wmawiałem nagle prysnęło i odeszło od mojej głowy, burząc wybudowany mur wokół mnie.
Nagle słyszę jak delikatnie rusza ręką i powoli otwiera powieki.
- Justin? - pyta lekko zaspana, leżąc na mnie chyba 20 minut.
- Tak?
- Nie przeprowadzisz się, prawda? - nie odpowiadam jej na to, tylko wpatruję się w sufit i przypominam obietnice, składane mojej siostrze i... Meggie. Kurwa, Meggie.
Patrzę na jej niewinną twarz i nie mogę wstać, mając jej nogi na moich.
- MIał być jeden pocałunek, a nie pieprzenie się do 11. - zwracam jej uwagę, zapominając że nie lubi sprośnych słów.
- Nigdy się nie zmienisz. - uśmiech się i spogląda na mnie, Do cholery, czemu ma na mnie taki wpływ, kiedy patrzy w ten sposób?
- Brakowało mi Ciebie. - nawet nie myśle, czy powinienem to mówić, czy nie.
- Płakałam każdego dnia... - zawiesza się, a ja czuję ukłcie w sercu.
- Nie mówmy o tym. - wtulam nos w jej włosy, nie wiedząc co odpowiedzieć.
- Czy to nowy tatuaż? - pyta pochwili, przejeżdżając po dolnej części moich pleców, kiedy obracam się, aby sięgnąć po telefon.
-Taa. - odpowiadam od niechcenia,szybko go zakrywając.
- Co jest tam napisane? "I'm"... - jest strasznie ciekawska. Ale czego miałem się spodziewać? Też bym był.
- "I'm forever Yours" - schylam głowę.
- To jest... to jest mój cytat z Instagrama? - pyta, a jej oczy błyszczą.
Potakuję i czuję pocałunek na moim policzku. Zrobiłem go jak byłem lekko pijany, wspominając te zdjęcie i chwile, kiedy się o nią starałem,
Jestem jednak zmieszany, przecież nie mogę tu od tak wrócić.
- Będę musiał już iść. - wstaję i widzę jej niezadowolenie.
- Obiecaj mi coś. - nie wyrabiam z tymi obietnicami. I tak nie wiem, czy wszystkich dotrzymam.
- Nie wyjeżdżaj tam. Ja... naprawdę nie daję sobie rady bez ciebie. - daje słowo, że wie jak uwielbiam ten wzrok. Cóż, ja manipulowałem ją moim głosem, więc też coś sobie znalazła.
- Postaram się wszystko ułożyć. To nie jest takie proste. - widzę jak do mnie podchodzi i całuje na pożegnanie. Zapamiętuje ten pocałunek i wychodzę i kierując się do wyjścia. Jest 11:30, miałem już dawno mieć podpisaną umowę i bukować bilety do USA, świetnie.
Teraz nawet nie wiem czy tam pojadę, nic nie wiem, kurwa.
* Selena *
Nadal nie wierzę, że tu przyszedł. Nie wierze też ten tatuaż, Boże, to najlepszy dzień w moim życiu. Tęskniłam za jego pocałunkami, błyskiem w oczach... za wszystkim.
Zapomniałam się go spytac o numer telefonu, niech to szlag.
Siadam i zastanawiam się, czy jest jeszcze szansa, aby go w pełni odzyskać.
Na pewno zrobię wszystko, aby znowu mi zaufał.
wszystko - powtarzam w myślach i uśmiecham się sama do siebie.
* Justin *
***
Znalazłem najlepsze rozwiązanie; wrócę do Anglii i przemyślę, czy rzeczywiście tam zamieszkam. Powiem Meggie o tym, co zaszło - chcę być z nią uczciwy.
Zamawiam najszybszy bilet do Anglii i wyciągam resztę ubrań z szafy. Lot mam na 20, więc zostane do tego czasu w domu i coś zjem.
Oczywiście lodówka jest pusta, więc zamówiam pizzę. Przypominam sobie, jak Selena patrzyła na mój nowy tatuaż i sam uśmiecham się do siebie, ponieważ przypominam sobie, jak go robiłem. Decyduję się napisać do Niej, co planuje zrobić:
Wylatuje o 20 do Anglii, ale nie wiem czy tam zamieszkam. Mam nadzieję, że nie jesteś zła - muszę to wszystko ułożyć.
Justin.
***
Podjeżdżam do wejścia na lotnisko i wysiadam z taksówki. Jest ciemno i strasznie zimno, więc nie mogę się doczekać wejścia na pokład samolotu. Pocieram ręce i wchodzę do środka, kierując się w stronę bramek.
Nagle upuszczam mój plecak i nie wiem co powiedzieć, kiedy widzę Selenę stojącą obok tablicy odlotów, uważnie czytającą informacje. Po chwili odwraca się i wpada w moje ramiona, a ja mocno przyciągam ją do siebie. Wplątuję palce w jej ciemne kosmyki włosów i nie mogę ukryć, że cieszę się z jej widoku. Jest dosyc późno i myślałem, że będzie na mnie wkurzona.
- Kocham Cię. - szepcze, jeszcze mocniej mnie ściskając.
Nie mogę się powstrzymać i na jej słowa mocno ją całuję. Odwzajemnie pocałunek i gdy się lekko odchyla, widzę jedną, małą spływaącą łzę po jej policzku.
Przypominam sobie, kiedy uczyłem ja palić, jakim dupkiem dla niej byłem, aby tylko zmusić ją do przebywania ze mną, i momenty kiedy było nam naprawdę dobrze.
- Samolot... czeka. Leć. - wyciera kolejna łzę i sie odwraca, ale zatrzymuję ją, łapiąc za jej nadgarstek. - Co? Co sie stało?
- Nie chcę, aby mój tatuaż był prawdą.
- Ten na plecach? Ale, ale tak jest... - jąka się, wyraźnie zdezorientowania.
- Nie. Chodzi o ten. - podwijam rękaw bluzy i pokazuję nadgarstek.
- Ja... - przytula mnie mocno i stoimy tak, póki nie słyszę "Samolot do Ameryki, Deeren 883 odlatuje za 5 minut. Prosimy o udanie się na pokład"
Wzmocniam uścisk, dając jej do zrozumienia, że nigdzie się nie wybieram.
Nareszcie jestem szczęśliwy i prawie że zatracam się, czując jej ramiona wokół mnie.
Tak cholernie ją kocham - myślę i gładze ją po plecach, czując jej łzy na moim karku.
Pieprzyć wszystko, mógłbym tak teraz umrzeć.
- Idziemy do mnie? - pytam, na co potakuje znacznie weselsza.
- Będzie kiedys tak, że wytrwamy chociaż 2 tygodnie bez kłótni? - pyta z z uśmiechem, kiedy łapię ją za rekę i wracamy na zewnątrz.
- Tak. Wtedy, kiedy pojedziemy na wakacje. - ironizuję.
- Pojedziemy gdzieś razem? - pyta zaskoczona i jednocześnie radosna.
- Może z jeszcze z innymi przyjaciółmi? Zobaczymy, ok?
- Jasne. Kocham Cię.
- Już to dzisiaj mówiłaś. - uśmiecham sie jednak słysząc to i ponownie spoglądam na nasze splecione ręce. Uwielbiam, kiedy jej palce trzymają moje na zmianę.
- I moge tak mówić, dopóki nie odzyskam twojego zaufania. I wiem , że to nie będzie łatwe, nie nastąpi szybko, po prostu musisz wiedzieć, że...
- Zamknij się. - całuję ją w uśmiechu i przygryzam jej dolną wargę. Znów się rumieni, jak mi tego brakowało.
- Możesz mnie tak częściej uciszać? - proponuje, a ja przytakuję. Nie obchodzi mnie jak to wygląda, nie obchodzi mnie że Ariana na mnie czeka, a Meggie dzwoniła chyba 2 razy. Mam to gdzieś, jestem tutaj z nią i jest to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przytrafić w tej podróży.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz