*Justin*
- Kurwa, padł. - mówię, po tym jak panicznie podniosłem obity telefon spod siedzienia dziewczyny. Ariana spojrzała na mnie tym swoim wzrokiem, bo użyłem przekleństwa, ale mam to głęboko gdzieś.
- Ja.. przepraszam. - zaczęła moja siostra, wiedząc że to jej wina.
Klikam nerwowo wszystkie możliwe przyciski, ale nic się nie uruchamia. Świetnie, moje jedyne źródło rozrywki, kontaktu i jakiegokolwiek planowania poszło w cholere.
- Złożymy się na nowy.Lepszy. - oznamia jakaś brunetka.
- Cóż za wspaniały pomysł. - sykam i wychodzę wściekły na zewnątrz.
Cholera choler cholera - powtarzam w myślach. Nienawidzę od dzisiaj niespodzianek.
Chowam zniszczony telefon do kieszeni i wyciągam z niej paczkę papierosów. Nie wytrzymam jak nie zapalę.
Zaciągam się dymem, co momentalnie mnie uspokaja i opieram sie o murek.
Selena by teraz ze mną zapaliła. - myślę mimowolnie, nienawidząc jeszcze bardziej tego, że moja podświadomość nie rozumie, jak bardzo teraz nie chcę tego wszystkiego wspominać.
Rzucam skręta na ziemie, gasząc końcówkę butem i wchodzę ponownie do tego jebanego budynku. Przekleństwa do mnie powróciły, chyba tylko dlatego, że nie ma obok mnie Seleny.
Do diaska, znowu słyszę jej głos : "Wyrażaj się" .
- Przepraszam,naprawdę kupię Ci nowiutkiego Iphone'a. - uspokaja mnie Ariana, lecz moją uwagę przyciąga niedokończone piwo.
* Selena *
- Cudowna wiadomość. - słyszę znajomy mi głos.
- J- Justin? - pytam, obracając się powoli.
- Tak. Przepraszam, że nie odpisałem. - chłopak schyla głowę i całuje mnie powoli. Odwzajemniam pocałunek, kładąc ręce na jego karku i delikatnie przyciągam go do siebie.
- Kocham Cie. - szepczę, gdy ten łapie mnie w talii i pogłębia pocałunki. Nie wierzę, czując jego dłonie. Nic nie mówię i przymykam moje oczy, czując następnie jego usta na mojej szyi.
- Selena? - ktoś mnie szturcha. Obraz mnie, w ramionach Justina się zamazuje i zamienia się w moją mamę,
Nienienienienie. Cholera. - mówi moja podświadomość, gdy odkrywam leżący na mnie koc.
- Co? Co ja tu robię? - pytam zaspana.
- Zjadłaś kurczaka i zasnęłaś wgapiona w ekran laptopa. - tłumaczy mi, a ja przypominam sobie, jak to było. Wydaję z siebie żałosny jęk i sięgam odruchowo po telefon.
Nic? Naprawdę nic nie odpisał? Smucę się i opadam na kanapę spowrotem.
Oddycham polowi i przewijam listę kontaktów. Chcę usłyszeć głos z mojego snu. Głos, który brzmi sto razy lepiej od głosu mojej mamy, jeżeli mam być całkowicie szczera.
Wybieram numer Jussa, lecz od razu słyszę błąd wybierania.
Mój palec krąży wokół imienia zaczynającego się na "A" i po chwili, zdesperowana naciskam przycisk zielonej słuchawki. Czuję, jak moje serce się zatrzymuje kiedy słyszę głos Ariany.
- Hej... - jąkam się, nie wiedząc co właściwie powiedzieć.
- Cześć.
- To głupio zabrzmi... ale jest gdzieś koło ciebie Justin? - pytam na jedynm wydechu.
- Umm... tak. Ale nie wiem, czy jest chętny na rozmowę.
- Rozumiem. Błagam Cie, powiedz aby odczytał jedną, ostatnią wiadomość ode mnie. Tę najnowszą. - mówię, prawie płacząc. On jest w Anglii, a osoba która mówi do mnie przez głośnik, może nawet siedzieć metr od niego.
- Okej. - mówi i się rozłącza.
Wtulam twarz w poduszkę i czuję łzy spływające mi po policzkach. Może teraz też się obudzę?
*Justin*
- Jussie? -mówi moja siostra.
- Co? - "Jussie" nie wróży dobrze.
- Selena... ona dzwoniła. I prosiła, żebyś odczytał tylko jedną, najświeższą wiadomość od niej, Bardzo jej na tym zależy, słyszałam jak płacze.
- Zapomniałaś, że ktoś zjebał mój telefon? - parskam i nagle słyszę, jak w mojej głowie rozbrzmiewają słowa "płacze".
- Może zadzwoń do niej? -proponuje, ale odmawiam. Chociaż nie wiem, jak bardzo tego pragnę - obiecałem coś sobie. Gdy jednak Ariana odchodzi, wycigam komórkę, z nadzieją że tym razem się uruchomi. Ekran jest jednak czarny, a ja po raz kolejny przeklinam pod nosem, to że nie zabrałem telefonu tej całej Haley.
- Ariana? Podasz mi swój Iphone? - proszę, wyciągając dłoń.
- Um, jasne.
Wchodzę na jej instagrama i klikam na profil Seleny. Widzę, że nie usunęła zdjęcia bransoletki, a na jej nowym, widać jedynie kieliszek wódki. Wódki, cholera.
Nie będę do niej dzwonić, gdy tylko usłyszę jej głos, załamię się. Nie napisze też sms'a, nie stać mnie na to. Po chwili namysłu wyciągam papierosy i kładę je obok pustego naczynia po alkoholu. Robię im zdjęcie i podpisuję "Thinking about You & only You".
Mam nadzieję, że zobaczy je stosunkowo szybko. To jest jedyny, rozpaczliwy gest, który zrobiłem aby nie płakała. Nie znoszę myśli, że teraz płacze, a ja nie mam odwagi zadzwonić.
Tak, to zdecydowanie wieczór, na którym o niej nie myślisz. - słyszę mojego najgorszego wroga - podświadomości. Oddaję jej telefon, mówiąc aby patrzyła czy nie ma żadnego powiadomienia z Instagrama. Nie przejmuje sie tym i odkłada go do torebki, dolewając sobie wina.
- Wychodzę. - oznajmiam, czując że tu nie wytrzymam.
- Jak to? Gdzie?
- Gdziekolwiek. Nie czekaj na mnie, będę raczej późno.
*Selena*
Mój telefon się nie świeci, a ja jak głupia wpatruję się w jego ekran.
Oczy mi wysiadają. Wygaszam, go nazwyając siebie idiotką, bo przecież i tak nic mi nie napisze, Sama bym chyba tak zrobiła.
Idę do kuchni, siadam zmęczona przy blacie i zaczynam robić sobie kanapkę.
Jedzenie? Tak, to najlepsze pocieszenie.
Robię duży kęs i słyszę, jak mój telefon wibruje. Jeżeli ktokolwiek ma problemy z fizyką, jakimiś prędkościami itp. mogę zaprezentować, jak w przeciągu 3 sekund można znaleźć się przy komórce, leżącej jakieś 20 metrów ode mnie.
Chwytam go i widzę sms'a od Ariany, Nie jest to to uczucie, kiedy zobaczyłabym nawet kropkę od Justina, ale uśmiechnięta odblokowywuję ekran i czytam szybko wiadomosć.
"Wiem, że nie powinnam tego mówić, ale wejdź na mojego Instagrama. Nowe zdjęcie zrobił Justin, bo ma problemy z telefonem"
Boże, Boże, Boże, jak ja Cie kocham.
Klikam ikonkę kolorowego aparatu i wpisuję "@ariel23" czyli profil Ariany.
Otwieram usta, kiedy widzę zdjęcie papierosów ze znanym mi lwem i wódką w tle. Opis powala mnie na kolana i w zasadzie przez następne 15 minut, czuję jak bardzo jestem nieobecna, analizując każdy szczegół obrazka.
Wpadam na genialny pomysł i ustawiam na stoliku moją zapalniczkę. Obok tego umieszczam puszkę piwa, wyciągnięta z lodówki i zamieszczam zdjęcie, podpisując " Idk. how I could made, that's it's the end. I'm forever Yours" ( pol. Nie wiem jak mogłam uczynić, że to się skończyło. Jestem na zawsze Twoja )
Powiadamiam o tym Arianę i mam ochotę ją przytulić, za to co napisała wcześniej.
"Przekaż Justinowi, żeby koniecznie zobaczył co dodałam. Błagam, "
Otrzymuję "ok. Zrobię to jak wróci wieczorem" i nie wiem jak jej za to dziękować. Myśl, że jesteśmy tak daleko od siebie mnie przeraża.
*Justin*
Wychodzę, po drodze mijając jedynych ludzi, którzy całowali się w połowie poprawnie.
Zastanawiam się, czy nie zamówić taksówki, ale stwierdzam że spacer jest lepszym rozwiązaniem.
Jest już ciemno, a drogę oświeca mi księżyc. Okolicę znam tylko trochę, ale fakt że mogę się zgubić w ogóle nie wywiera na mnie jakiegokolwiek wrażenia.
Wpakowałem sie w jedno wielkie gówno i chociaż chcę, nie potrafię z niego wyjść. - dochodzę do takiego wniosku, po przejściu jakiegoś kilometra.
Siadam na zimnym murze i wpatruję się w księżyc.
I co? Ciebie też opuściło Twoje słońce? - dosłownie się go pytam i myślę, że jest najlepszym partnerem do rozmowy.
Chciałabym tylko podziękować za tyle wyświetleń oraz poinformować, że jakiekolwiek przekleństwa pojawiać będą się również w następnych rozdziałach.
;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz